ST 10 (78)/2013 List do redakcji: Panie Burmistrzu! Okulista to nie cudotwórca…

list

Sądziłem – zapewne wraz z wieloma mieszkańcami naszej gminy, że burmistrz Paweł Bednarczyk na jednej z najbliższych sesji Rady Miasta przełamie się i wreszcie wyjaśni społeczności gminy, według jakich zasad i kryteriów dokonał podziału wysokiej puli nagród wśród pracowników i współpracowników Urzędu Gminy. Niestety nic bardziej mylnego. Burmistrz zamiast przyznać się do zaniechań w tej sprawie i w sposób rzeczowy wyjaśnić budzący ogromne emocje podział nagród – w swoim wystąpieniu na XXIV sesji Rady Miasta po prostu zignorował problem, bo praktycznie niczego nie wyjaśnił, uważając zapewne, że wszystko jest w porządku i nie ma czego wyjaśniać. Żeby było ciekawiej burmistrz w swojej wypowiedzi skierowanej do radnego Mirosława Sobczaka, nie ustrzegł się taniej ironii w stosunku do tego radnego, co nazwał zresztą „niegrzecznością”.

Panie burmistrzu! Tego, co Pan powiedział w swoim niezręcznym wystąpieniu będącym odpowiedzią na konkretne i rzeczowe wątpliwości radnego, zarówno Pan jak i nikt inny nie może nazywać „niegrzecznością”, gdyż absolutnie sens tej wypowiedzi nie mieści się w definicjach o niegrzeczności. Sprawę nazwijmy po imieniu. To nie jest niegrzeczność, ale to jest gorzka ironia dotykająca bezpośrednio i bezpodstawnie radnego Sobczaka, przekładająca się zarazem na wszystkich mieszkańców gminy, którzy nie akceptują i zdecydowanie podważają zasadność przyznania przez Pana nagród i żądają opublikowania zasług pracowników nagrodzonych z pieniędzy podatników. Radny Sobczak zdecydowanie słusznie podkreślił, że nie widzi szczególnych osiągnięć nagrodzonych pracowników Urzędu Gminy, a widzieć ich nie mógł i nie może bo szczególnych – podkreślam szczególnych – osiągnięć nagrodzeni pracownicy i współpracownicy Urzędu Gminy nie mieli. Wysyłanie zatem Mirosława Sobczaka, a wraz z nim zapewne wszystkich innych nie widzących tych rzekomych osiągnięć do okulisty, jest zaleceniem godnym ubolewania, a co najważniejsze – nigdy nie powinno ono wypłynąć z ust osoby pełniącej najwyższe stanowisko w gminnej hierarchii. Ubolewając nad tą wypowiedzią burmistrza Pawła Bednarczyka pragnę przypomnieć burmistrzowi, że lekarz okulista jest tylko lekarzem chorób oczu, a nie cudotwórcą, dlatego nie może on w żadnym przypadku spowodować, że radny Mirosław Sobczak i wszyscy inni o podobnych poglądach co on, w sprawie nagród ujrzą coś, co nie istnieje – czyli szczególne osiągnięcia pracowników i współpracowników Gminy. Żeby do końca sprawa nagród była jasna, trzeba tu jeszcze dodać, że z definicji o nagrodach wynika, iż nagroda dla pracownika może być przyznana pracownikowi za jego szczególne, żeby nie powiedzieć wybitne osiągnięcia w pracy. W kontekście tej definicji trzeba zauważyć, że dobre wykonywanie przez pracownika swoich stanowiskowych obowiązków przekładających się nawet na ciężką, mozolną pracę, nie może motywować pracodawcy do przyznania swojemu pracownikowi nagrody. Wynika to z tego, że każdy pracownik podejmujący pracę jest zawsze informowany przez pracodawcę o charakterze podejmowanej pracy i jeśli w jego standardowych obowiązkach nie wystąpią dodatkowe trudności wynikające z dokonania czegoś, czego nie obejmował zakres jego obowiązków zawartych w umowie o pracę – pracownik taki nie może być nominowany do jakiejkolwiek nagrody. Być może pracownicy burmistrza dokonali czegoś nadzwyczajnego w swojej pracy? Tylko dlaczego burmistrz nie chce tego oficjalnie ujawnić i twierdzi, że dokonania te są niewidoczne dla ludzi o słabym wzroku pokroju radnego Mirosława Sobczaka? (…) Trzeba też pamiętać, że zabezpieczone środki w budżecie na nagrody nie spadły z nieba, a są one utworzone z pieniędzy podatników, dlatego nie wolno nimi dowolnie szastać, czyli wykorzystywać na siłę, nawet wówczas, gdy mamy do czynienia z budzącymi poważne wątpliwości kandydatami do nagród. Niewykorzystany fundusz nagród z powodu braku rzeczywiście zasłużonych pracowników można przecież z łatwością przesunąć tam, gdzie deficyt pieniędzy najczęściej w sposób dramatyczny dezorganizuje życie mieszkańców gminy.

Reasumując powyższe, z przykrością trzeba stwierdzić, że burmistrz Paweł Bednarczyk za rozdysponowanie na nagrody pracownicze znaczącej dla naszej gminy sumy pieniędzy z podatków mieszkańców, w nie do końca jasnych i zrozumiałych okolicznościach, nie może spodziewać się uznania w oczach gminnej społeczności, na które tak liczył głosząc swoje racje w sprawie nagród na sesji Rady Miasta. Wszyscy sprawujący stanowiska państwowe muszą bowiem pamiętać, że żyjemy w demokratycznym kraju, gdzie hołdowanie rzymskiej maksymie divide et impera (dziel i rządź) jest niedopuszczalne, gdyż zasada ta jest przeżytkiem powszechnie eliminowanym w krajach o demokratycznych systemach stanowiących o istocie państwa i życiu jego obywateli.

Stanisław Ołdak

 

 

Reklama

Dodaj komentarz