Wybory do Parlamentu Europejskiego już 7 czerwca. Trwa eurowyborczy poker o miejsca na listach wyborczych. Jedni kandydaci chcą, inni muszą wystąpić w stawce, w której mierzą się ze sobą tuzy największych ugrupowań partyjnych.
To jest ekscytujące głównie dla mediów i piarowców a tymczasem eurowyborczy barometr daje wskaźnik frekwencji na poziomie 10 – 13 procent. A my, mając niewielką wiedzę o Parlamencie Europejskim (co wynika z badań) zastanawiamy się:
Iść do wyborów czy pozostać w domu?
W odróżnieniu od wyborów do sejmu, w wyborach do europarlamentu nie ma ustalonej liczby mandatów do zdobycia w danym okręgu. Warto wiedzieć, że nasz tj. 4 Okręg Wyborczy obejmuje Warszawę oraz powiaty okołowarszawskie Czy wybierzemy kilku deputowanych czy żadnego zależy od ilości oddanych głosów na daną listę w kraju i w okręgu wyborczym. Ogółem wybieramy ich pięćdziesięciu, a głosy są przeliczane na mandaty w zależności od frekwencji i proporcji głosów na listy w kraju. W ubiegłych wyborach w Polsce mieliśmy frekwencję 21%, przy średniej unijnej 46% i najniższej na Słowacji – 17%.
Niska frekwencja skutkuje też wyborem eurodeputowanego, którego na pewno nie chcielibyśmy w Strasburgu i Brukseli, ponieważ ordynacja premiuje wtedy ekstremalne ugrupowania bardzo zdeterminowanego elektoratu. Pozostanie w domu to najgorszy wybór; dajemy tym sygnał, że Polacy nie lubią swoich, więc nie warto się z nimi liczyć. Ale jest też argument merytoryczny za oddaniem głosu: w Parlamencie Europejskim tworzy się akty prawne, z których 60% jest podstawą dla naszych ustaw i innych uregulowań prawnych.
Głosować na partię lokalną czy europejską?
Od kilku wyborczych sezonów i we wszystkich mediach pokazują się znane i najbardziej eksponowane w sondażach opinii partie. Deputowani wybrani przez nas wyjeżdżając do Europy orientują się na grupy partii, z których Europejska Partia Ludowa skupiająca Chadeków i Demokratów dotychczas była najliczniejsza.
Druga co do liczebności Partia Europejskich Socjalistów ma szanse w tych wyborach być liderem. Pozostałe, jak Liberałowie i Demokraci, Zieloni, Zjednoczeni Lewicowcy, Europa Narodów, Niepodległościowcy i Niezrzeszeni to małe grupy. Warto zatem pytać kandydatów na Europarlamentarzystów, które frakcje będą reprezentować i co dla nas, obywateli Polski będzie z tego wynikać. Wiemy bowiem, że polityka europejska, rozwiązania europejskie i europejskie pieniądze zależą od poglądów i koncepcji deputowanych, nie jest więc obojętne czy reprezentować nas będą socjaliści, liberałowie, chadecy czy demokraci, bo taki kształt przyjmie w najbliższych latach Zjednoczona Europa.
Wybrać kandydata lokalnego czy dobrego?
Przysłowie mówi, że najbliższa ciału koszula i według tej reguły wybieramy radnego oraz posła, mając na względzie lokalny interes, możliwość rozwoju gospodarczego i społecznego najbliższego nam otoczenia. Reguła ta nie przekłada się na politykę euroregionu. Wybrany eurodeputowany może powołać biuro, w którym zatrudni kilka osób, może wpływać na tworzenie kapitału społecznego, ale konkretnych problemów nie załatwi, bo nie taka jest jego rola. Dobry kandydat do Europarlamentu to osoba o szerokich horyzontach, twórcza i mająca autorytet. Musi znać języki, bo funkcjonowanie w parlamencie wymaga tworzenia dobrych relacji nie tylko w czasie debat, które są tłumaczone, ale głównie w bezpośrednich rozmowach i kontaktach, potrzebne są także takie cechy osobowości, które to ułatwiają. Listy komitetów wyborczych tak zostały skonstruowane, że na pierwszych miejscach są najbardziej prestiżowe kandydatury – politycy nie ukrywają, że tzw. Jedynki będą walczyć między sobą, co nie znaczy, że drugie i trzecie miejsca są bez znaczenia szczególnie w tych okręgach, gdzie są szanse na zdobycie więcej niż jednego mandatu z jednej listy. Dla nas, nie uwikłanych w politykę partyjną, najcenniejszym jest kandydat, który ma najbliższe nam poglądy na sytuację w Europie oraz daje rękojmię skutecznego i na wysokim poziomie oddziaływania na kształt europejskiego prawa.
Wybrać posła czy kandydata niezależnego?
Warto zdawać sobie sprawę z tego, jak na nasz parlament wpłyną wybory do parlamentu europejskiego, gdyż 80 obecnych posłów kandyduje. Trudno sądzić, że sejm zostanie sparaliżowany, ale prace legislacyjne na pewno zahamowała kampania, która rozpoczęła się z końcem kwietnia.
Partie, chcąc osiągnąć jak najlepszy wynik na listach umieściły dobrych łowców głosów, polityków, których chcą wypchnąć z kraju i zasłużonych, godnych przedemerytalnej nagrody.
Na listach do Europarlamentu znajduje się też pokaźna grupa osób nie będących ani posłami ani nawet członkami partii, które tworzą komitety wyborcze. Są to osoby o wysokim społecznym autorytecie, eksperci, naukowcy, twórcy, osoby realnie i z sukcesem zajmujący się polityką europejską lub osobistości na europejska miarę, często obecni europosłowie.
Którzy i na ile zdobędą nasze poparcie?
Jak nas, Polaków, opiszą wyniki wyborcze pokazane frekwencją i jakością naszych eurodeputowanych? Czy ekscesy (wydawnictwa i wystawy oraz procesy karne) w Brukseli będą ponownie naszym udziałem? Nie, tym razem wiemy, czym jest dla nas EUROPA i jakie jest w niej nasze miejsce. Zdecydujemy świadomie.
Ewa Podleśna
Komentarze do artykułów: