Krasnoludki w Postoliskach

Dodane w:: Numer 7 (luty 2008) |

postoliska_gr.jpgO problemach z niewystarczającą ilością miejsc w naszych gminnych przedszkolach wiemy chyba wszyscy. Byłoby świetnie, gdyby istniały bezpłatne zajęcia dla dzieci, które z różnych przyczyn nie mają szans na przedszkolną edukację. Zajęcia, na których dzieci dyskutują, rysują, omawiają postawy bohaterów ulubionych bohaterów, dzielą wyrazy na sylaby, lepią z plasteliny krasnoludki… Takie zajęcia dawałyby namiastkę przedszkola czy świetlicy w miejscowościach, w których takie instytucje nie działają. Nie każdy jednak wie, że… takie zajęcia już się odbywają!

Postoliska – małe pomieszczenie biblioteki, dalej drugi pokój – czytelnia podręczna. Przy stolikach siedzi grupa dzieci w wieku od 4 do 11 lat. Uśmiechnięte i skupione rysują zwierzęta, o których przed chwilą była mowa – kangura, pandę, konika morskiego. Są zadowolone, czują się tu dobrze – bowiem sama biblioteka, choć malutka, jest miejscem przyjaznym dzieciom – boki regałów ozdabiają prace plastyczne, na półkach – maskotki i kolorowe kwiaty. Nad wszystkim zaś czuwa pani Małgorzata Bielecka – pracownik biblioteki i, co widać na pierwszy rzut oka, pedagog z powołania. Na prowadzonych przez nią zajęciach dzieci rysują, kolorują, lepią z plasteliny, piszą opowiadania i wierszyki, robią wazoniki, gałązki z krepiny… Tematyka zajęć to między innymi – ulubiony bohater, dobre maniery, legendy o świętych, grzybobranie – wszystko dostosowane do zainteresowań dzieci, bieżących wydarzeń albo pór roku. Pani Bielecka dba o to, żeby po każdych zajęciach dzieci dostały drobny upominek – cukierek, breloczek lub lizaka. Zajęcia są bezpłatne – pani Małgorzata prowadzi je w godzinach pracy filii. Jedynym warunkiem, jaki rodzic musi spełnić, to przyprowadzenie i późniejsze odebranie dziecka. Obecnie regularnie zagląda tu około 14 dzieci – jednak pani Małgorzata chciałaby, żeby było ich więcej: „Gdy będzie więcej chętnych to przecież można zorganizować więcej grup, dostawić stoliki” – zachęca z uśmiechem. Zapał pani Bieleckiej jest imponujący – charakterystyczny dla osób, które robią coś dla innych i nie oczekują nic w zamian. Przecież jako pracownik biblioteki mogłaby jedynie zajmować się księgozbiorem… Postanowiliśmy zapytać panią Małgorzatę, skąd w ogóle pomysł na tego typu zajęcia?
Małgorzata Bielecka, pracownik filii biblioteki w Postoliskach: “Jestem nauczycielką, pracowałam wcześniej w Warszawie. Uważam, że takie zajęcia są bardzo potrzebne, bo tutaj, w Postoliskach nie ma nic dla dzieci. A skąd pomysł? Ja się po prostu chyba urodziłam, żeby być nauczycielką. Zawsze pracowałam z dziećmi zarówno zawodowo, jak i społecznie – i sprawia mi to ogromną satysfakcję. Zajęcia są bezpłatne – staram się je finansować we własnym zakresie. Kilkakrotnie korzystałam z uprzejmości pani Kierownik Biblioteki, która znalazła fundusze na zakup pomocy naukowych dla dzieci. Jednak w dużej mierze potrzebne materiały oraz nagrody dla dzieci pozyskuję od tzw. anonimowych sponsorów. Czasem jest to drobna pomoc – jak chipsy czy lizaki, ale dzieci to już cieszy – czy ołóweczki, długopisy, kolorowe magnesy, breloczki… Organizuję, co mogę. Ostatnio zdobyłam nawet komputer

AP: Ostatnio zdobyła Pani także 600 dodatkowych książek dla biblioteki…
MB: Zdobyłam więcej, ale na razie tylko 600 przywiozłam. Jeśli ktoś chce przekazać jakieś książki to z przyjemnością znajdziemy tu dla nich miejsce. Na początku roku mieliśmy 1661 książek, a obecnie jest ich już prawie 2500. Jednak to wszystko mało… Są pewne młode czytelniczki, które biorą 4-5 książek, za cztery dni wracają i biorą kolejne… Człowiek chciałby, a nie ma co zaoferować. Praca tutaj bardzo mnie cieszy i satysfakcjonuje – mam nieprawdopodobną rozpiętość wiekową wśród czytelników – rozpoczynając od czterolatków, na osiemdziesięciolatkach kończąc”.

postoliska_rys1.jpgPo rozmowie z panią Małgorzatą postanowiliśmy zapytać samych zainteresowanych – czyli obecne na zajęciach dzieci, jak to jest naprawdę z tą biblioteką… Nie zdziwiliśmy się, kiedy pełne entuzjazmu mówiły: „Zajęcia są bardzo interesujące i ciekawe. Można wiele się nauczyć.” (Kacper) czy też: „Moje ulubione zajęcia to malowanie, różne rysunki, taka plastyka.” (Kinga). Jeden z chłopców wspominał: „Jak przynieśliśmy watę na mikołajki, to robiliśmy wąsy Mikołajowi i elfom!”. Również rodzice doceniają pracę pani Małgorzaty. Jak powiedziała nam pani Danuta, mama Marysi: „Dzisiaj, gdy Marysia się obudziła, to jej pierwsze słowa brzmiały – mamo wczoraj był piątek? To dzisiaj idziemy na zajęcia! Jesteśmy bardzo zadowoleni, że jest takie miejsce, gdzie dzieci mogą inaczej niż z rodzicami – bo w grupie – popracować.”
Swój wkład do sukcesu zajęć prowadzonych przez panią Małgorzatę ma także radny Krzysztof Gajcy oraz sołtys Tadeusz Skonieczny. Obaj panowie pomagają, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Pani Małgorzata wspomina: „Pan Krzysztof przyszedł na zajęcia, zapisał się do biblioteki, zobaczył co jest potrzebne, pozałatwiał wykładzinę, krzesełka i stoliki. Również pan Skonieczny bardzo nas wspiera i także jest… stałym czytelnikiem”. A my w imieniu pani Małgorzaty zapraszamy wszystkie ciekawe świata i spragnione książkowych przygód dzieci na zajęcia, które odbywają się we wtorek od godz. 13.00 (gr. młodsza), a w sobotę od godz. 12.30. Gdzie? Już wiadomo – tam, gdzie wśród książek mrugają okiem plastelinowe krasnoludki! (AP, zdjęcie MP)

Reklama

Dodaj komentarz