
Co kieruje Balladyną? Gdzie jest jawa, a gdzie maligna? Co jest prawdą, a co tylko wytworem wyobraźni? (fot. A. Puławska)
Tłuszczańską grupę teatralną, występującą teraz pod nazwą „Horreum”, poznaliśmy rok temu w przedstawieniu zrealizowanym w ramach projektu „Pociąg na Teatr”. Debiutancka „Kolejna walizka” otrzymała bardzo pochlebne recenzje. Czy w nowej sztuce „Balladyna. Podanie alternatywne” aktorom i reżyserowi udało się przeskoczyć tak wysoko postawioną poprzeczkę?
„Balladyna” wielu osobom kojarzy się z lekturą szkolną, którą musieliśmy przeczytać. Czy z takiego tekstu można zrobić coś, co przykuje widza do fotela, nie dając mu nawet na chwilę oderwać wzroku od sceny? Przed takim właśnie zadaniem stanął Radosław Lubiak, scenarzysta i reżyser „Balladyny. Podania alternatywnego” i aktorzy „Horreum”.
Początkowo adaptacja Lubiaka wydaje się być zabawną, romantyczną historią. Hrabia Kirkor, z powodu intrygi władczyni Gopła walczącej o uczucia człowieka, trafia do chaty Wdowy. Tam spotyka jej dwie córki: Alinę – hożą wiejską dziewoję i Balladynę, filozofkę i miłośniczkę Kanta, Marksa i Heideggera. Nie mogąc spośród nich wybrać żony hrabia wysyła obie po maliny. Ta, która pierwsza przyjdzie z dzbanem malin, zostanie grafinią.
Jednak z chwilą, gdy córki Wdowy wychodzą do lasu, inscenizacja staje się coraz bardziej mroczna. Sceny z Balladyną rozgrywają się w prawie całkowitej ciemności. Muzyka wzmaga uczucie zagubienia, którego nie rozwiewają nawet humorystyczne intermezza Grabca (w tej roli świetna Monika Kur). Z każdą chwilą zbliżamy się do sceny finałowej. Okazuje się, że władza Balladyny opiera się na trupach.
Co kieruje Balladyną? Gdzie jest jawa, a gdzie maligna? Co jest prawdą, a co tylko wytworem wyobraźni? Kto zabija: Balladyna, jej alter ego (mroczne niczym Mr. Hyde) czy też może zły duch, który przejął nad nią kontrolę? Reżyser nie udziela jednoznacznych odpowiedzi.
Aktorzy budują atmosferę rodem z horroru. Ścieżka dźwiękowa, w której wykorzystano utwory takie jak „Requiem polskie” Krzysztofa Pendereckiego czy „Giocoso” Grażyny Bacewicz sprawia, że widz wbija paznokcie w krzesło czekając na kolejne sceny dramatu. Aktorzy świetnie odnajdują się w swych rolach i nie mają problemów ani z lżejszymi, ani z bardziej dramatycznymi scenami. Całe przedstawienie jest naprawdę efektowne, zwłaszcza w scenie uczty na zamku, gdzie widz może się poczuć jak gość zamczyska w Otranto. Zastanowiłbym się jednak nad zabieraniem na nie dzieci, by nie miały po spektaklu problemów z zaśnięciem.
Jedyną rzeczą, która mi się nie podobała, jest zakończenie. Sprawia ono wrażenie, jakby przedstawienie kończyło się happy endem i nie pasuje do nastroju, w który wprowadziły poprzednie sceny. Kirkor nie wiadomo skąd wkracza na scenę, by wbrew oczekiwaniom zabrać z niej Balladynę. Pustelnik zaś niczym hamletowski Fortynbras sprząta koronę i scenę.
Czy warto było wybrać się na adaptację „Balladyny” w wykonaniu tłuszczańskiej młodzieży? Moim zdaniem tak. Choćby po to, by zobaczyć świetnych aktorów w efektownej interpretacji dzieła Juliusza Słowackiego.
Arkadiusz Przybysz
„Balladyna. Podanie alternatywne”
Obsada:
- Balladyna – Paulina Krupa
- Kirkor – Fabian Dłuski
- Alina – Anita Rudnik
- von Kostryn – Damian Roguski
- Czarna Postać – Klaudia Kurek
- Wdowa – Monika Godlewska
- Goplana – Marta Godlewska
- Chochlik – Adam Krupa
- Skierka – Aleksandra Kaszuba
- Grabiec – Monika Kur
- Gralon – Łukasz Przybysz
- Pustelnik – Kamil PaźZe Słowackiego przełożył, wyreżyserował i muzykę dobrał – Radosław Lubiak
Światło – Marcin Jachacy
Komentarze do artykułów: