List do redakcji: Nie czas na smutek i zadumę

Dobrze, że dyskusja o księdzu Wojciechu Lemańskim jeszcze trwa. Otóż prawdą jest, że Kościół jest instytucją zhierarchizowaną, ale mimo to, jak wszędzie, obowiązuje i tu wolność poglądów, czyli tak zwana demokracja kościelna. Należy szanować ludzi przywiązanych i kochających Kościół, ale nigdy nie wolno swoich osobistych uczuć czy poglądów sugerować innym ludziom, aby je wyznawali i nigdy nie zmieniali w tej kwestii zdania. Chodzi mi tu o szczególne przypadki, kiedy to w danej parafii dzieją się rzeczy niezgodne z etyką Kościoła. Trzeba wiedzieć, że biskup, któremu ksiądz ślubował posłuszeństwo, nie jest osobą nieomylną – chociaż tak by się wydawało patrząc na zbiór przepisów regulujących działalność księży parafialnych.

Odnosi się wrażenie, że niektóre rzeczy dzieją się w parafiach za sprawą niezrozumiałych decyzji biskupa czy też decyzji nieprzemyślanych, podejmowanych w chwilach emocji lub za sprawą złośliwych donosów. Biskup nie jest osobą nieomylną, zresztą jak każdy człowiek, dlatego powinny go obowiązywać szerokie reguły moralne, przewyższające podległych mu księży. Wszystko to służyć będzie dobru Kościoła i parafii. W innym przypadku będzie się rodzić niebezpieczny ferment prowadzący do krytykowania biskupa, a który powinien działać tak, żeby był kochany przez ludzi, bo taka jest przecież idea Kościoła odnośnie biskupów. Brak szacunku i miłości dla biskupa jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem dla całego Kościoła Katolickiego, grożącym zachwianiem zaufania do wiary katolickiej.

Trzeba też powiedzieć, że Kościół Katolicki jest obecnie w stanie głębokiego kryzysu. Dramatycznie zmniejszająca się liczba kandydatów na studia teologiczne, malejąca frekwencja na niedzielnych i codziennych mszach oraz niechęć młodych ludzi do uczestniczenia w obrzędach kościelnych świadczą niezbicie, że Kościołowi potrzebna jest reforma, a nie jątrzenie prostych spraw przez biskupa. Tu właśnie, a nie gdzie indziej, potrzebna jest zaduma i smutek nad upokarzaną bez konkretnych powodów naszą przecież piękną wiarą katolicką. W tych czasach, kiedy nasza wiara przeżywa kryzys potrzebna jest pełna mobilizacja parafian dla przywrócenia stabilności katolicyzmu i umocnienia go tak, aby był nie do podważenia. W tych sprawach główną rolę powinni odegrać biskupi, dlatego nie czas i pora utyskiwać nad nieomylnością i urzędową misją biskupów, a czas na konkretne myślenie i dążenie do katolickiego kompromisu zgodnego z kościelnymi kanonami. Jest to niezbędne, albowiem Kościół na przestrzeni wieków oprócz tego, że zasłynął z wielu ponurych dokonań, to zasłynął również z tego, że zrobił wiele dobrego dla kraju, dla naszej Ojczyzny.

Chciałoby się, aby brać kościelna żyła, pracowała tak jak Bóg przykazał, czyli w poszanowaniu bliźniego, w poszanowaniu swojego biskupa, który powinien być gwiazdą betlejemską dla podległych mu parafii. Tak też powinno być w przypadku Jasienicy. Nie wolno tu w żadnym wypadku winić księdza Lemańskiego za odmienność jego parafii. Ten kapłan wie, czego chce głosząc swoje odważne, często bolesne dla hierarchów uwagi, nie bacząc na grożące mu, niezasłużone restrykcje. Takich księży nam potrzeba!

Nie trzeba księdza Lemańskiego osobiście znać. Wystarczy znać jego poglądy, a wówczas pokochamy go za jego urokliwość, dobrotliwość ojcowską, a co najważniejsze – za dążenie do odświeżenia wiary, do uatrakcyjnienia uczestnictwa w obrzędach kościelnych. Zarzućmy więc bezkrytyczne hołdowanie biskupowi, spójrzmy realnie na świat, który jest piękny i pozwólmy, żeby ten świat coraz bardziej piękniał, ale nie w oparach fałszu i obłudy, czy też absurdu…

Stanisław Ołdak

 

Reklama

Dodaj komentarz