4 lata, 3 miesiące i 21 dni przespałam pod namiotem – opowiada Apolonia Sasin, laureatka nagrody Róża Burmistrza 2012 w kategorii „działalność społeczna”.
Iwona Przybysz: Czy spodziewała się Pani nagrody?
Apolonia Sasin: Absolutnie nie. Bardzo dużo pań było nominowanych w mojej kategorii, a większość z nich była młodsza ode mnie. Na moją korzyść mogło jednak zadziałać to, że działam społecznie już 52 lata. Razem z mężem pracowaliśmy solidnie i uczciwie. We wszystko, co robimy, wkładamy dużo serca. W muzeum staramy się robić wszystko tak, jakbyśmy robili dla siebie, dla naszych dzieci i wnuków.
Jak wyglądała zatem Pani działalność?
Na początku prowadziłam obozy harcerskie. Przespałam 4 lata, 3 miesiące i 21 dni pod namiotem! Potem, kiedy zdrowie przestało mi dopisywać, kierowałam schroniskiem młodzieżowym. Kiedy zaś 22 lata temu pan Kulesza [Józef Kulesza, twórca Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej – przyp. red.] ciężko zachorował, poprosił nas o prowadzenie muzeum. Początkowo mieliśmy siedzibę w budynku, który nazywałam „oborą”. Kiedy jednak mój mąż został radnym wojewódzkim, postarał się o postawienie budynku z prawdziwego zdarzenia. Nie mogliśmy pozwolić na to, żeby w centrum miasta straszyła taka „obora”. Pracowaliśmy bardzo ciężko – oboje dostaliśmy przepukliny. Obecnie przygotowujemy blisko dwanaście wystaw rocznie.
Działam także w sekcji emerytowanych nauczycieli.
Jak godzi Pani działalność społeczną z pracą w domu?
Mam czas na pracę, ponieważ moje córki nie mieszkają w Tłuszczu. Nie mam też tutaj wnuków.
Mój mąż był bardzo zaangażowany w działalność społeczną, a ja mogłam albo iść jego drogą, albo się z nim rozstać. Postanowiłam mu pomóc.
Z muzeum kojarzymy przede wszystkim Pani męża. Wydaje się, że dopiero dzisiaj mogliśmy zobaczyć Pani wkład w działanie muzeum…
Nie sądzę, że jestem ukryta w cieniu męża. Dzielimy się pracą. Na przykład przy ostatniej wystawie [rzeźby egzotycznej – przyp. red.] mąż sfotografował rzeźby, ja zaś zadecydowałam o ich rozmieszczeniu w sali. Przy innych wystawach on ustala, jak obiekty mają być rozmieszczone na planszach, ja zaś je przyklejam. Jestem też odpowiedzialna za poczęstunek podczas wernisaży. Mój mąż nie dałby sobie rady beze mnie, a ja bez niego.
Jak widzi Pani przyszłość muzeum?
Jeżeli, tak jak do tej pory, nie będzie pieniędzy na pensje dla pracowników, nikt nie będzie chciał przejąć po nas pracy w muzeum. Teraz mówi się, że tylko głupi pracują społecznie. A państwo traktuje kulturę po macoszemu. Jeżeli państwo przestanie finansować kulturę, zginie.
Rozmawiała Iwona Przybysz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Pani Polu proszę nie myśleć,że tylko głupi pracują społecznie.Ty i Tadeusz jesteście skarbem TŁUSZCZA .Pamięć – ile zrobiliśmy razem – społecznie .Myślisz , że ja tego nie pamiętam .
zbyszek barcz
Zbigniew Barcz
24/03/2012 20:21