ST 9 (77)/2013 Chrzęsne: Z Norwidem na rowerze

Dodane w:: Numer 9 (77) wrzesień 2013,Rozrywka,Sport |

130. rocznica śmierci poety (nazywanego przez niektórych „czwartym wieszczem Polski”) stała się pretekstem do organizacji kilku imprez na terenie całego powiatu. Ale czy Norwida da się pogodzić ze sportem? Po „Gwiaździstym Rajdzie Norwidowskim” wydaje się, że tak.

Próbę pogodzenia tych dwóch rzeczy podjęło Stowarzyszenie Kastor – Inicjatywa dla Rozwoju, wspierane przez Nieformalną Grupę Młodzieży Beaver Zone. Efektem był „Gwiaździsty Rajd Rowerowy”. A scenografię stanowił późnorenesansowy pałac w Chrzęsnem, gdzie już niedługo ma zostać otwarte „Norwidowskie Centrum Kultury”.

Początek wcale nie zapowiadał się dobrze. Klika dni przed planowanym rozpoczęciem rajdu padał deszcz. Organizatorzy obawiali się, że prognoza pogody odstraszy uczestników. Na szczęście aura dopisała, podobnie jak uczestnicy, których w sumie zgromadziło się około 120.

Rajd przebiegał zupełnie inaczej niż inne, organizowane wcześniej, rajdy rodzinne. Po pierwsze nie było jednej, ustalonej trasy, po której poruszali się uczestnicy. Wyznaczony był jedynie cel – pałac w Chrzęsnem. Po drugie sam cel był niezwykły – pałac, który przeszedł wielką metamorfozę. Niestety, nie dało się wejść do środka – budynek nie został jeszcze odebrany.

Grupy uczestników wyjechały z kilku miejsc, między innymi Tłuszcza, Klembowa i Wyszkowa. Byli także rowerzyści z Warszawy. Po wypełnieniu kart zgłoszeniowych uczestnicy dostali smycze oraz przypinki z logiem rajdu. Każdy z nich dostał także identyfikator, na którym umieszczony został cytat z wierszy Norwida oraz jego stylizowany portret.

Tradycyjnie dużo radości przyniosły uczestnikom zabawy z chustą Klanzy, fot. C. Nagraba

Tradycyjnie dużo radości przyniosły uczestnikom zabawy z chustą Klanzy, fot. C. Nagraba

Okazało się, że najtrudniejszą drogę miała przed sobą grupa z Klembowa. Sławek, jeden z wolontariuszy, którzy pomagali uczestnikom dojechać do końca rajdu, opowiada:

– Łańcuchy spadały wiele razy, to dorosłym, to dzieciakom. Na ostatnim postoju jednej z uczestniczek pękł łańcuch i musieliśmy go naprawiać własnymi siłami – na szczęście mieliśmy narzędzia.

Na rowerzystów, którzy dojechali do Chrzęsnego, czekało już rozpalone ognisko. Poza jedzeniem (które czasem trzeba było wyciągać z ogniska), dla miłośników dwóch kółek przygotowano dodatkowe atrakcje – zabawy z chustą Klanzy, wokół której biegali i starsi, i młodsi, malowanie wielkiego portretu Norwida oraz widowisko narracyjne w wykonaniu Łukasza Szypkowskiego ze Stowarzyszenia Grupa Studnia O. Wywarło ono spore wrażenie na Marcie:

– Pierwsze słowa które usłyszałam, to „ściął im głowy”. Od razu chciałam usłyszeć, co dalej. Jak dla mnie cała opowieść brzmiała jak kazanie w kościele, ale potem okazało się że człowiek zna się na rzeczy i opowiada naprawdę ciekawie.

Wspólne malowanie portretu Norwida to nowość. Choć organizatorzy zadbali o przygotowanie szkicu, to inwencja twórcza artystów zwyciężyła, fot. S. Sikorski

Wspólne malowanie portretu Norwida to nowość. Choć organizatorzy zadbali o przygotowanie szkicu, to inwencja twórcza artystów zwyciężyła, fot. S. Sikorski

Na zakończenie imprezy wystąpiła grupa muzyków, którzy zaprezentowali „wiązankę przebojów ogniskowych”, które śpiewali wraz z rowerzystami i wolontariuszami.

Rajd nie odbyłby się gdyby nie zaangażowanie wielu osób. Wspomina o nich Monika Kur, jedna z organizatorek:

– Chciałam gorąco podziękować naszym wolontariuszom, a zwłaszcza harcerzom, na których zawsze można liczyć oraz panu Dariuszowi Wilczyńskiemu, za pracę nad portretem Norwida. Zrobił szkic postaci poety i pomagał przy dalszym malowaniu. Przygotowanie Gwiaździstego Rajdu Norwidowskiego było wyczerpującym, choć jednocześnie ciekawym doświadczeniem.

Arkadiusz Przybysz

Reklama

Dodaj komentarz