Żółta Skrzynka: Modlę się i jadę…

Dodane w:: Numer 4 (listopad 2007) |

AP: Zgłosiła się Pani do redakcji w celu nagłośnienia problemów ważnych dla mieszkańców Wilczeńca. O co konkretnie chodzi?

Czytelniczka: Dla nas, mieszkańców tamtego terenu, priorytetem jest walka o założenie światła i zrobienie chodnika. Dokładnie chodzi o dwa odcinki: od ulicy Bobrowej do Granicznej, a później od Granicznej do Zawilcowej. I to tyle lat, ile ja już jestem w Tłuszczu, były prośby, pisane podania, zbierane podpisy i… nie ma nic. Nawet do burmistrza pisma składaliśmy.

AP: I jaką odpowiedź Państwo dostaliście?

Czytelniczka: Że nie ma funduszy. A tam jest przecież tak nieprzyjemnie! Szczególnie teraz, jak się szybko robi ciemno… Tymczasem tam naprawdę niewiele trzeba inwestycji! Ze cztery słupy, może pięć. Jeśli Urzędu nie stać od razu cały odcinek, niech zrobią najpierw od Bobrowej do Granicznej. Tak jak drogę robili – na trzy razu. Straszne przechery tam były, ale w końcu zrobili, aż do Zawilcowej. No i przydałby się choć kawałeczek chodniczka. Przecież tam dzieci małe chodzą. A wiadomo, jak niektórzy kierowcy jeżdżą. Nie każdy ma to szczęście i babcię, która odbiera dziecko ze szkoły i przyprowadza do domu.

Mówią, że u nas pola, lasy i nie trzeba oświetlać. Nieprawda! Gdzie trzeba to są oświetlone – na przykład od Postolisk do samego cmentarza. A tutaj przecież jest miasto i oświetlenia nie ma! A najgorzej jak jesień, zima nadchodzi…

Ostatnio znajomy się mnie pyta: jak ty tam jedziesz tym rowerem w tych ciemnościach? No jak jadę? Modlę się i jadę! No bo przejechać muszę, innej drogi nie ma.

Reklama

Dodaj komentarz