STOPKLATKA

Dodane w:: Numer 29 (grudzień 2009) |

Ludzie działają zawsze najlepiej jak potrafią w danej sytuacji, dlatego w każdym przypadku są niewinni i nienaganni. Przez całe życie ich sposób myślenia był jakoś kształtowany i zgodnie z nim działają „najlepiej”, co dla nas, posiadających inne wychowanie i  poglądy może się czasem wydać głupie lub złe. Nie znaczy to, że należy zaprzeczyć istnieniu wolnej woli w działaniu człowieka, trzeba tylko uwypuklić rolę, jaką odgrywają warunki, w których był kształtowany. W ten sposób przygotowuje się drogę do lepszego zrozumienia zachowania ludzi i coraz bardziej zmniejsza różnicę pomiędzy „porządnym” i „złym” facetem. Ten kinowy obraz, który wszyscy w pewnym stopniu nosimy w sobie, pociąga za sobą nieszczęsne konsekwencje w postępowaniu z innymi.

Chrześcijańska tradycja mówi, że święci uważają się za najgorszych grzeszników. To nie przesadna pokora, ale szczere uznanie tego, co wiedzą o swoim wnętrzu i widzą jaśniej niż inni. Panują nad jego ciemnościami i zdają sobie sprawę ze zła, które w nich istnieje.

Różnica między terrorystą a siostrą PCK jest taka, że siostra robi dla społeczeństwa rzeczy pożyteczne, a terrorysta szkodliwe. Dlatego pochwala siostrę, a potępia terrorystę i słusznie postępuje nagradzając ludzi, którzy czynią dobro dla ogółu, a karząc tych, którzy szkodzą. Błąd zaczyna się dopiero wtedy, gdy rozszerzamy osądzanie z czynu na osobę i gdy oceniamy motyw i intencje działań na podstawie rezultatów dla społeczeństwa. „Nie potępiaj grzesznika, ale grzech”. Każda krzywda wyrządzona innym jest w ostatecznym rozrachunku szkodą wyrządzoną sobie samemu i wszyscy o tym w głębi serca wiemy. Kto walczy mieczem, od miecza ginie. Ranienie bliźniego to – prędzej czy później, w taki czy inny sposób – ranienie siebie. Skoro zatem nikt nie działa w ten sposób, by świadomie szkodzić sobie, nie działa więc w podobny sposób, by szkodzić drugiemu. Czyli nikt niczego nie czyni ze złej woli, nawet gdyby wynik jego działania na to wskazywał. Prawdziwym motywem, może ukrytym przed obserwatorem, jest w ostatecznym rozrachunku czynienie tego, co działający uważa za najlepsze dla siebie w danych warunkach. Nikt nie uderza drugiego tylko po to, aby uderzyć, chyba, że jest chory psychicznie. Każdy członek grupy wie, że jego powodzenie zależy od dobrobytu zbiorowości i ten jest ostatecznym celem wszystkich wysiłków. Nikt świadomie nie ucina gałęzi, na której siedzi. Rezultaty czyjegoś działania mogą być dzikie i dziwne, ale podstawowym motywem czynów jest ochrona siebie, która obejmuje także konieczną ochronę innych.

W życiu nieuchronnie musimy oceniać działania i postawy, które nas dotyczą, ale nawet wtedy musimy rozróżniać pomiędzy praktycznym osądem – co ten człowiek i jego działania znaczą dla mnie, a moralnym osądzaniem jego samego.

Tak więc przesłanie na nadchodzące święta i nie tylko – nie sądźmy i nie potępiajmy.

Agnieszka Pietrusiak

Reklama

Dodaj komentarz