14 października świętujemy Dzień Edukacji Narodowej. W każdej szkole odbywają się akademie. Są życzenia, podziękowania, nagrody. Uczniowie tego dnia “kochają” swoich belfrów, a w nauczycielach na chwilkę odżywa wiara w młodego człowieka.
Znamy powiedzenie: “Obyś cudze uczył”, brzmiące jak przestroga. Przestroga tym bardziej aktualna, że żyjemy w czasach upadku autorytetów. W czasach, gdzie Stasia Bozowska, bohaterka “Siłaczki” Stefana Żeromskiego, symbol poświęcenia aż do zatracenia siebie, przestaje być wzorem, a staje bezsensowną idealistką. Na nauczycielach spoczywa bardzo ważna rola opiekunów i przewodników. To oni, razem z rodzicami, zaszczepiają w młodym człowieku cechy godnego obywatela i uczciwego człowieka, który w przyszłości będzie umiał samodzielnie się rozwijać i szerzyć dalej wartości, które poznał, w domu i w szkole.
“Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – słowa Zamojskiego wyjmujemy dziś ze sztambucha historii, pytając samych siebie o wymiar naszego powołania. Nauczyciel zatem powinien swój zawód traktować jako misję. Mamy i dziś grupkę tych powołanych, którzy odczuwają satysfakcję z nauczania wciąż nowych pokoleń, którzy angażują się w społeczne inicjatywy i nie żałują swojego prywatnego czasu na pracę z uczniami. Ci nauczyciele kierują się w swojej pracy zasadą, że “słowa uczą, a przykłady pociągają”, a pozytywnych przykładów nigdy za wiele.
Pisząc te słowa wracam myślami do przeszłości i widzę siebie, prowadzoną za rękę przez dziadka – dyrektora jednej ze szkół, podczas codziennego wieczornego obchodu budynku szkoły. Pamiętam jego szacunek do pracowników, wszystkich bez wyjątku, wielki takt i kulturę osobistą. Jego ogromną wiedzę idącą w parze z wrodzoną skromnością. Wspominam i zastanawiam się… jak On – mój autorytet, oceniłby współczesną szkołę?
Agnieszka Pietrusiak
Komentarze do artykułów: