WIEŚCI Z BOISKA: “MAŁY” BOHATER!

Dodane w:: Numer 26 (wrzesień 2009) |

TKS Bóbr - Wkra Pomiechówek, 27 IX 2009 r.

Cztery mecze za nami, a piłkarze TKS Bóbr Tłuszcz wciąż pozostają niepokonani w rozgrywkach warszawskiej klasy A (grupa I). Tym razem na przegranym polu została drużyna WKS Rząśnik, choć Bobrom zwycięstwo przyszło z wielkim trudem. Co prawda przewagę mieli piłkarze z Tłuszcza, ale nie da się ukryć, że to było najsłabsze spotkanie, które rozegrali w tym sezonie. Mimo to, sztuką jest wygrać, gdy gra nie idzie łatwo. I właśnie takie spotkanie  obserwowaliśmy w sobotnie popołudnie w Tłuszczu. Bobry prowadziły przez niemal cały mecz, goście natomiast ograniczali się do nielicznych, choć bardzo groźnych kontrataków.

Nasi piłkarze upodobali sobie uderzenia z dystansu, z około 25 metrów i trzeba przyznać, że były one bliskie celu. Uderzali: 2 min.  Damian Stachurski, lecz piłka minęła w niewielkiej odległości prawe okienko bramki przeciwników, w 29 min. Paweł Wołosiewicz wyłożył piłkę do Roberta Wygryza, lecz tym razem bramkarz obronił, w 41 min. ponownie próbuje Damian Stachurski. W tym jednak momencie jest 1:1. W 17 min. Grzegorz Falkowski podaje do Roberta Wygryza, który nie zastanawiał się długo i huknął jak z armaty z 25 metrów  nie do obrony! 1:0 i szalona radość w ekipie gospodarzy. Minutę później powinno być 2:0, jednak w sytuacji sam na sam Grzegorz Falkowski przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki gości, a w 24 min. opuścił boisko z powodu bólu kolana  miejmy nadzieję, że to nic poważnego. W 20 min. zaatakowali goście, ale Krzysztof Witek kapitalnie obronił w sytuacji sam na sam. Trzy minuty później nasz bramkarz jednak był bezradny i po raz pierwszy w obecnym sezonie wyjął piłkę z siatki. Goście wyrzucili z autu, nasza obrona niestety zasnęła, a zawodnik z Rząśnika odpowiedział „strzałem życia” z 20 metrów. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki. W obozie Bobrów konsternacja, goście oddali drugi strzał na bramkę, który kończy się golem. Nasi piłkarze odpowiadają kolejnymi akcjami. Bezskutecznie. W 32 min. Paweł Wołosiewicz, po rzucie rożnym uderza głową ponad poprzeczką. Należy podkreślić, że dzięki wyrównaniu goście uwierzyli w korzystny rezultat. W 38 min. powinni byli objąć prowadzenie, ale po kolejnej kontrze gości i strzale na bramkę Bobrów piłka nie wpadła do siatki, lecz odbiła się od poprzeczki! Ciężko przewidzieć jak mecz by się wówczas potoczył. Na szczęście dla nas ciągle było 1:1.

Druga połowa rozpoczęła się od walki na środku pola, do 54 min. nic wielkiego się nie działo. W tej minucie natomiast w odległości około 35 metrów od bramki przeciwników z lewej strony pola karnego brutalnie sfaulowano Jacka Witka. Piłkę ustawił Paweł Dzięcioł. Ostre i płaskie dośrodkowanie poszybowało nad głowami wszystkich w polu karnym i spadło wprost pod nogi Roberta Wygryza. „Mały” nie zastanawiał się długo i uderzył w krótki róg, bramkarz gości jeszcze odbił piłkę, lecz ta zatrzepotała w siatce! 2:1! „Mały” utonął w ramionach kolegów. Bramka na 2:1 ożywiła spotkanie. Siedem minut po stracie gola goście mogli wyrównać, ale po błędzie Adama Matejaka w sytuacji sam na sam „Kinder” doskonale obronił tę akcję. Rzęśnik jeszcze raz zagroził naszej bramce w 84 min. Nasza obrona zaspała podczas rzutu wolnego, a wszyscy przeciwnicy minęli się z piłką. Po drugim golu warunki na boisku dyktowali już gospodarze, którzy grali piłką, natomiast goście tylko za nią biegali. Widać było, że druga bramka podcięła im skrzydła. W 64 min. bardzo dobrą zmianę dał Bartek Bogusiewicz. Jego wejście zdecydowanie poprawiło grę na lewym skrzydle. Szarpał, ogrywał zawodników z przeciwnej drużyny i groźnie dośrodkowywał, jednak jego akcji nikt nie potrafił sfinalizować i dokończyć dzieła, poza Pawłem Dzięciołem, który w 85 min. zdobył trzeciego gola! Paweł Wołosiewicz walczył z dwoma zawodnikami gości na pograniczu faulu i gdyby sędzia odgwizdał przewinienie „Bamseja” nikt nie miałby do niego pretensji. Trzeba podkreślić, że sędzia przez całe spotkanie pozwalał grać i walczyć! „Bamsej” podał do ustawionego na 11 metrze „Pawki”, który oddał mocny, precyzyjny strzał w lewy róg bramki i już mamy 3:1 dla Bobrów! Zanim jednak padło rozstrzygnięcie trener Leszek Panasiewicz stracił głos. O błędach popełnianych na boisku kazał krzyczeć zawodnikom z ławki rezerwowej. Następnym razem, trenerze, trzeba zabrać kropelki… od gardła rzecz jasna!

  • T. Bogusiewicz

Reklama

Dodaj komentarz