W kolejnym meczu warszawskiej grupy I – klasy A tłuszczańskie Bobry rozgromiły Wisłę Jabłonna z wynikiem 5:0! Mimo, że pogoda była typowo jesienna – niebo było zasnute chmurami, z których co chwila siąpił deszcz, a do tego wiał nieprzyjemny wiatr, to na trybunach miejskiego stadionu zjawiło się całkiem sporo sympatyków piłki nożnej. Nie zawiedli się. Piłkarze stworzyli bardzo dobre widowisko, podczas którego padło pięć goli. Choć mogło być ich zdecydowanie więcej.
Według drużyny przeciwnej o tak wysokiej porażce zadecydowała pora meczu. Wielu zawodników to studenci i osoby pracujące, którzy nie mogli wziąć udziału w meczu w sobotę 5 września o godz. 11.
Pierwsi zaatakowali goście. Wisła już w 4 min. mogła objąć prowadzenie, ale na posterunku był dobrze dysponowany Krzysztof „Kinder” Witek, który obronił groźny strzał z dystansu. Gospodarze odpowiedzieli w 9 min., kiedy Adam Nasiadka po dwójkowej akcji z Grzegorzem Falkowskim uderzył na bramkę wiślaków z 16 metrów. W 11 min. po rzucie rożnym jeden z zawodników oddał strzał głową na naszą bramkę, całe szczęście niecelny! W 13 min. mogliśmy oglądać doskonałą akcję Bobrów! Po rozegraniu piłki na jeden kontakt między Grzegorzem Falkowskim a Robertem Tulwinem, ten drugi urywa się prawym skrzydłem i znakomicie dośrod-kowuje wprost na głowę nowego napastnika Huraganu Wołomin Krzysztofa Słomskiego, który precyzyjną główką otworzył wynik spotkania, a Bobry obejmują prowadzenie 1:0! Od tego momentu gospodarze uzyskali zdecydowaną przewagę. W 16 min. z 25 metrów Paweł „Pawka” Dzięcioł huknął jak z armaty, lecz piłka poszybowała około pół metra ponad poprzeczką bramki. Minutę później wyczyn „Pawki” chciał powtórzyć Damian Stachurski i posyłał „petardę” z 30 metrów również zbyt wysoko. W 17 min. oglądaliśmy dwójkową akcję napastników Krzysz-tofa „Słoma” Słomskiego i Grzegorza Falkowskiego, która powinna zakończyć się drugą bramką dla gospodarzy, jednak tak się nie stało. W 20 min. pracowity Jacek Witek trafił piłką w słupek, minutę później uderzył z dystansu po indywidualnej akcji. Bobry ciągle atakują. Coraz bardziej pachnie drugą bramką. W końcu w 31 min. gospodarze dopieli swego! Rozgrywający Robert Tulwin, który jak zwykle włożył w mecz mnóstwo zdrowia i serca, urwał się prawym skrzydłem, dokładnie podał do Pawła Dzięcioła, który uderzył z 16 metrów i nie dał bramkarzowi gości najmniejszych szans na skuteczną obronę. Na stadionie w Tłuszczu jest 2:0 dla gospodarzy! W 35 min. atakują goście. Gospodarze troszkę przysnęli i po błędzie Michała Stefka napastnik Wisły znalazł się w sytuacji sam na sam z „Kinderem”, jednak nasz bramkarz nie dał się pokonać. To obudziło gospodarzy, którzy minutę po akcji gości pokazali kto tu rządzi! Najpierw „Słoma” po rozegraniu z Adamem Matejakiem strzelił minimalnie niecelnie, minutę później zaś Michał Stefek znalazł się w sytuacji sam na sam po rozegraniu piłki ze „Słomą”, lecz przegrał pojedynek z bramkarzem przeciwników. Goście zupełnie przestają sobie radzić, a z minuty na minutę tracą wiarę w wygraną.
Goście zaczynają grać brutalnie i faulować swoich przeciwników, co skutkuje trzema „żółtkami” (żółtymi kartkami). Druga połowa, podobnie jak pierwsza, rozpoczęła się atakiem piłkarzy Wisły. Bobry odpierają ofensywę, zaś piłkarze z Jabłonny nie radzą sobie z atakami gospodarzy i ograniczają się do fauli. Mecz mógł się jednak podobać. W 60 min. jest już „pozamiatane”! Znakomitą asystę zalicza Jacek Witek, który doskonale, prostopadle podaje do 17-letniego Adama Matejaka (wychowanka trenera Pawła Fydryszka), który ze stoickim spokojem, niczym weteran płaskim plasowanym i przemyślanym strzałem wewnętrzną częścią stopy (tzw. „pasówką”) pokonał bramkarza gości. 3:0 i po zawodach! Od tego momentu istnieje już tylko jedna drużyna Bóbr Tłuszcz. Wisła Jabłonna dała za wygraną. W 62 min. były dwie akcje drużyny tłusz-czańskich Bobrów. Najpierw Paweł Dzięcioł obsługuje doskonałym podaniem Krzysztofa Słomskiego, który groźnie uderzył, następnie po dobrym podaniu Michała Stefka Grzegorz Falkowski minimalnie chybia celu. W 65 min. goście jeszcze dwukrotnie próbują się odgryźć, jednak ich strzały nie stanowią już zagrożenia dla naszej bramki. W 68 min. po podaniu Jacka Witka „Słoma” uderzył z 10 metrów, ale tym razem bramkarz Wisły był na posterunku. W 70 min. „Pawka” podał piłkę do Bartka Bogusiewicza, który uderza sprzed pola karnego, lecz golkiper piąstkuje silny strzał pomocnika gospodarzy. Robert Wygryz minutę po wejściu na boisko oddał potężny strzał z ponad 35 metrów, jednak piłka minimalnie minęła prawe okienko bramki Wisły. W 72 min. Jacek Witek bezskutecznie próbował strzelać z dystansu, a w 74 min. Robert Tulwin po podaniu aktywnego Pawła Dzięcioła uderzył nad poprzeczką. Minutę później jest już 4:0 dla tłuszczańskiego Bobra! Lewym skrzydłem kapitalnie przedarł się Paweł Dzięcioł i idealnie dośrodkował na głowę Grzegorza Falkowskiego, który nie pilnowany wpakował piłkę do siatki z 5 metrów! To był nokaut! Trener Wisły nie mógł się nadziwić, że bramkę zdobył najniższy zawodnik na boisku! Grzegorz „Citka” po krótkiej kontuzji widocznie doszedł już do siebie. Szarpał przez niemal całe spotkanie. Brawo! W 80 min. Bobry miały rzut wolny z około 35 metrów. Piłkę ustawił Robert „Mały” Wygryz. Ten piłkarz o potężnym uderzeniu podbiegł do piłki i o mały włos nie zrobił dziury w murze! Na stadionie rozległ się jedynie jęk zawodu. „Mały” próbował ponownie cztery minuty później z lewego narożnika pola karnego, niestety niecelnie. Minutę później przypomniał o sobie ponownie „Citka”. Akcja przypominała do złudzenia tę, którą w pamiętnym boju, zakończonym sukcesem o Ligę Mistrzów stoczyła Legia Warszawa ze szwedzkim IFK Goeteborg. Wówczas Leszek Pisz popisał się „szczupakiem” zakończonym golem, który przyniósł legionistom awans. Tłuszczański „Pisz” uderzył bardzo podobnie, ale tym razem bramka nie padła. Co się odwlecze, to nie uciecze w 90 min. Grzegorz Falkowski po podaniu od Roberta Wygryza ustalił ostateczny wynik meczu na 5:0!
Naszym piłkarzom należą się duże brawa, choć zwycięstwo powinno być bardziej okazałe. Zwycięzców się jednak nie sądzi. Wynik 5:0 robi wrażenie. Trener Panasiewicz po meczu nie krył zadowolenia. Powiedział, że o ile pierwszą połowę chłopcy trochę przespali, o tyle w drugiej było już zdecydowanie lepiej. Trudno się z tym nie zgodzić.
* * *
Podobny wynik jak seniorzy osiągnęli juniorzy (rocznik 93’), którzy w meczu wyjazdowym z Orłem Warszawa w Konstancinie zwyciężyli 5:0 (2:0). Podopieczni Pawła Frydryszka prowadzili niemal przez całe spotkanie. Łupem bramkowym podzielili się: Rafał Kryszczak (20 min.) z rzutu wolnego, Daniel Suchocki (35 min.), któremu asystował Rafał Rolek, Krystian Markowicz (62 min.) – asystował mu Igor Grajner; Norbert Opara (70 min.) w asyście Patryka Barańczyka, Daniel Suchocki (81 min.) w asyście Patryka Babańczyka.
Komentarze do artykułów: