W obecności około 50 kibiców na tłuszczańskim stadionie bezbramkowym remisem zakończył się mecz piłki nożnej między TKS Bóbr Tłuszcz a KS Wesoła – jednym z faworytów do awansu do wyższej klasy rozgrywkowej.
Już sam początek meczu rzeczywiście potwierdził powyższą opinię o KS Wesoła, ponieważ goście zyskali przewagę dzięki groźnemu strzałowi w 5 min., który z resztą w dobrym stylu obronił Krzysztof Witek, bramkarz naszego klubu. Jednak od tego momentu do końca meczu, nasi piłkarze zdecydowanie atakowali i zmusili drużynę z Wesołej do głębokiej, często rozpaczliwej obrony. Paradoksalnie to goście byli bliżsi objęcia prowadzenia – po dwóch kontratakach. W 45 min. Damian Stachurski wybił piłkę z pustej bramki. Poza tym, w pierwszej połowie dominowali gospodarze. W 10 min. po dobrej akcji całego zespołu Paweł Dzięcioł oddał płaski strzał na bramkę gości. W 12 min. po dwójkowym rozegraniu piłki między Pawłem Dzięciołem a Michałem Bogusiewiczem, ten drugi z dystansu silnie strzelił zza linii 16 metrów, jednak znowu na posterunku znalazł się bramkarz przeciwników. Bobry starały się ciągle dominować. Efektem tego były następne akcje w większości zakończone strzałami. Kolejno na bramkę gości strzelali: w 24 min. Jacek Witek prawą nogą, w 26 min. Michał Stefek uderza głową, w 28 min. Michał Bogusiewicz próbuje przelobować bramkarza, w 31 min. Bartek Bogusiewicz lekkim, technicznym strzałem sprzed pola karnego, w 33 min. Michał Bogusiewicz ponownie uderza z ponad 30 metrów i wreszcie minutę później Robert Tulwin próbuje przelobować bramkarza z lewej strony. Mimo, że bramkarz gości nie popełnia błędów, to naszym zawodnikom w sytuacjach podbramkowych brakuje nieco zimnej krwi i zwykłego, piłkarskiego szczęścia. Najładniejsza akcja pierwszej połowy była w 21 minucie meczu. Po faulu na jednym z naszych zawodników sędziowie podyktowali rzut wolny z lewej strony pola karnego, który wykonał Adam Nasiadka. Piłkarz wrzucił piłkę w pole karne, gdzie otarła się o jednego z reprezentantów przeciwnej drużyny i zamierzała opuścić boisko. Jednak jak spod ziemi wyrósł Damian Stachurski i „szczupakiem” usiłował skierować ją do siatki, minimalnie chybiając celu.
Druga połowa upłynęła pod znakiem ciągłych ataków drużyny TKS Bóbr. Goście odpierali akcje zaczepne naszych zawodników i bronili się niemalże całym zespołem. Sygnał do ofensywy w tej części meczu dał aktywny Paweł Dzięcioł uderzeniem z dystansu. W 53 min. Jacek Witek starał się pokonać bramkarza przeciwników. Niestety bezsku-tecznie! Nadal 0:0, mimo że szturm gospodarzy trwa. Mnożą się kolejne strzały na bramkę gości: 60 min. Damian Stachurski uderza głową, dwie minuty później próbuje Robert Tulwin, w 65 min. Bartek Bogusiewicz groźnie dośrodkował, lecz nikt nie zamknął akcji z przeciwległej strony. W 61 min. powinno, a nawet musiało być 1:0 dla gospodarzy, niestety bramkarz obronił i tę akcję. Bezsprzecznie był najlepszym zawodnikiem w teamie z Wesołej. Kibice coraz częściej spoglądali na zegarki. Czas uciekał niemiłosiernie, a piłka nie chce wpaść do siatki faworyzowanych, choć wydaje się, że nieco przecenionych gości. Naszych piłkarzy przewyższali jedynie warunkami fizycznymi. Tymczasem piłka w dalszym ciągu nie chciała wpaść do bramki gości. W 66 min. znowu bramkarz gości powinien skapitulować. Jednak po wymianie piłki między Pawłem Dzięciołem a Robertem Tulwinem, ten drugi uderza… a golkiper znowu kapitalnie broni. W 74 min. Adam Matejak próbuje szczęścia, ale tym razem młodemu napastnikowi zabrakło doświadczenia. Napór Bobrów trwa nieustannie, na bramkę gości sunie atak za atakiem. Bramkarza przeciwników starają się pokonać kolejno: Adam Nasiadka (76 min.), Czarek Babańczyk (78 min.), Paweł Wołosiewicz (81 min.), Paweł Dzięcioł po dwójkowej akcji z Michałem Bogusiewiczem (85 min.), Bartek Bogusiewicz po rozegraniu z Pawłem Dzięciołem (88 min.). W 90 min. trener Panasiewicz dokonuje zmiany – za rozgry-wającego Bartka Bogusiewicza wchodzi Robert Wygryz, który w doliczonym czasie gry mógł rozstrzygnąć losy meczu. Zawodnik uderzył głową, lecz piłka dosłownie o milimetry minęła pustą bramkę gości. Za chwilę sędzia zagwizdał koniec zawodów.
Drużyna z Tłuszcza z pewnością odczuwa ogromny niedosyt po tym meczu, gdyż była zdecydowanie bliżej zgarnięcia trzech punktów, choć równie dobrze mogła ten mecz przegrać. Cóż, pozostaje czekać do następnego spotkania, a jeśli Bobry będą stwarzać tyle sytuacji, ile podczas tych zawodów, to gole w końcu zaczną padać.
Komentarze do artykułów: