Nie trzeba być zanadto spostrzegawczym, żeby dostrzec, że władze gminy Tłuszcz na czele z jej burmistrzem, opanowała gorączka wiaduktu nad przejazdem kolejowym w Tłuszczu. Wielka szkoda, że ten rwetes nastąpił dopiero teraz i to w tak niefortunnym okresie ostrego kryzysu gospodarczego w kraju. Mając to na uwadze wszystkie nerwowe zabiegi władz gminy o wiadukt należy przyjąć jak nie ze zdziwieniem, to przynajmniej z mieszanymi uczuciami.
Oczywiście nikt nie zaprzecza, że burmistrz wraz z Radą Miasta mają w tej kwestii dobre i słuszne intencje, ale trzeba stwierdzić, że w ferworze swoich zapalczywych poczynań na rzecz budowy wiaduktu nieopatrznie zapomnieli, z kim mają do czynienia w sferze swoich żądań. A szkoda, że nie wzięli pod uwagę, iż odbiorcą ich żądań jest przede wszystkim nie kto inny, jak nieprzejednany potentat w organizacji ruchu kolejowego w kraju, czyli PKP PLK stanowiące od zarania komunikacji kolejowej państwo w państwie. Wiedząc o tym trzeba uświadomić sobie, że w jakichkolwiek pertraktacjach z PKP potrzebne są niemal dyplomatyczne umiejętności przekonywania, połączone zarazem ze specjalnym taktem i przebiegłością. Zastosowanie się do tych wymogów może, ale wcale nie musi – stworzyć szans na przekonanie PKP do swoich racji, do postulowanych żądań. Powtarzam z całkowitym przekonaniem, że chaotycznym szturmem, argumentacją mającą nawet minimalne słabości nie da się absolutnie niczego zwojować z PKP, które z reguły niczemu i nikomu nigdy nie ustępują. W świetle tych faktów bądźmy zatem ostrożnymi optymistami, pamiętając niezmiennie o tym, że decydentami PKP PLK nigdy nie ugną się pod presją wątpliwych argumentów, a zebrane podpisy mieszkańców popierających budowę wiaduktu mogą spłynąć po nich jak woda po kaczce.
Dotyczy to również dokonanych pomiarów przez specjalistów drogowych z Urzędu Miasta, które zapewne niczego nie mówią i do niczego nie przekonywują władz PKP, bo podobne pomiary można uzyskać praktycznie w każdym większym węźle kolejowym, dlatego Tłuszcz nie jest tu jakimś szczególnym wyjątkiem dającym powód do dramatyzowania sytuacji i wysuwania żądań realizacji gigantycznych inwestycji. Wracając zaś do tych mozolnie wykonanych pomiarów, to wydaje mi się, że nie jest aż tak bardzo istotne, ile to godzin w ciągu doby zamknięty jest przejazd, a istotne jest to, czy zamknięty przejazd w znacznym stopniu dezorganizuje ruch kołowy w mieście odbijający się na prawidłowym funkcjonowaniu miasta.
Konkludując moje uwagi odnośnie budowy wiaduktu chcę powiedzieć, wbrew wszelkim podejrzeniom, że nie jestem przeciwnikiem tej inwestycji. Miasto Tłuszcz i cała gmina ciągle się rozwijają, dlatego miastu i gminie ciągle są potrzebne inwestycje usprawniające i polepszające życie ich mieszkańców. Budowa wiaduktu powinna być rozpoczęta jak najszybciej, ale nie drogą pochopnych działań i nieprzekonywujących, mglistych argumentacji władz gminnych. Musi to być argumentacja opracowana przez Urząd Miasta w taki sposób, żeby nie budziła cienia wątpliwości, co do potrzeby wybudowania wiaduktu w zasłużonym dla kolejnictwa Tłuszczu.
PS. Z okazji 5-lecia „Stacji Tłuszcz” na ręce jej Redaktora Naczelnego składam tą drogą najserdeczniejsze życzenia dla całego zespołu redakcyjnego, dalszej skutecznej działalności dla dobra miasta i gminy Tłuszcz.
Stanisław Ołdak
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Dlaczego wypisuje Pan glupoty .Kiedy Pan Bednarczyk zostal burmistrzem byl juz kryzys w kraju i w Europie. Za poprzedniego burmistrza nie wypisywał Pan takich bzdur a ani poprzedni burmistrz ani zasiedziała rada gminy nigdy nie interweniowala ani za przejazdem ani za chodnikiem od Tluszcza do Jasienicy a myslę ,ze w ciagu 8 lat zajmowania stanowiska mozna bylo coś zalatwic dla mieszkancow.
kora
14/10/2012 10:05