ST 3 (95)/2015 Trzeba się wzajemnie nakręcać

Agnieszka Szyszkowska, Eugenia Kowalewska, Małgorzata Bielecka i Włodzimierz Romański działają wspólnie na rzecz swojego sołectwa

Agnieszka Szyszkowska, Eugenia Kowalewska, Małgorzata Bielecka i Włodzimierz Romański działają wspólnie na rzecz swojego sołectwa

Mówiło się na niego „belweder”. Miał być domem kultury i miejscem spotkań. To dawny drewniany budynek starej tłuszczańskiej poczty, który pod koniec lat 80-tych przy ogromnej pomocy mieszkańców został przeniesiony i ustawiony w nowym miejscu – sercu Jarzębiej Łąki.

 Później zmienił się ustrój i „belweder” ze względu na swoje „socjalistyczne korzenie” zaczął budzić mieszane uczucia. Władze zostawiły go na pastwę losu i popadł w ruinę. Gdy sołtysem Jarzębiej Łąki w 2011 r. został Włodzimierz Romański postanowił uporządkować ten teren. Przestrzegano go, że jak się za to weźmie , to wzbudzi niechęć części mieszkańców. Dziś w tym miejscu stoi plac zabaw.

– Obejmowałem funkcję sołtysa w czwartej co do wielkości wsi w gminie, a nie było tu nic dla mieszkańców. Rozpaprane boisko, żadnego placu zabaw, biblioteka z drzwiami podpartymi kijem… – wspomina Włodzimierz Romański. Postanowił to zmienić.

Zaczęło się od Dnia Dziecka – wydarzenia, które miało zintegrować lokalną społeczność. Sołtys wiedział, że sam dużo nie zdziała, zaprosił więc do pomocy innych aktywnych mieszkańców. Wśród nich znalazły się m.in. panie: Agnieszka Szyszkowska, Małgorzata Bielecka i Eugenia Kowalewska – energiczne kobiety, które już od dawna angażowały się w różne pro społeczne działania.

 

W ubiegłym roku dzięki środkom z funduszu sołeckiego 40 dzieci z Jarzębiej Łąki wyjechało na 3 dni na Pojezierze Brodnickie

W ubiegłym roku dzięki środkom z funduszu sołeckiego 40 dzieci z Jarzębiej Łąki wyjechało na 3 dni na Pojezierze Brodnickie

Facebook zamiast baru

Energiczni mieszkańcy zaczęli przyciągać jak magnes kolejnych. W rezultacie działania sołtysa i rady sołeckiej wspierają Stowarzyszenie „Potok Serc” i Fundacja „Przytul Misia”. To pierwsze zostało reaktywowane po wielu latach uśpienia. Obecnie realizuje projekty na rzecz najmłodszych mieszkańców Jarzębiej Łąki.

W miejscowości ważną funkcję pełni biblioteka. Odbywają się tam zajęcia dla dzieci i zebrania, na co przeznaczyć fundusz sołecki. Mieszkańcy żałują tylko, że biblioteka nie jest czynna codziennie czy też późnymi popołudniami. Miejsce jest ważne i doceniane, ale za małe. Osobom aktywnie działającym w Jarzębiej Łące marzy się budynek, który byłby trochę świetlicą, trochę domem kultury, po części muzeum. Jest na to nadzieja – kolej zdecydowała się przekazać na rzecz gminy stary, drewniany budynek stacji kolejowej. To tam mogłoby mieścić się kulturalne centrum wsi. Renowacja budynku będzie kosztowna i pracochłonna, ale aktywni mieszkańcy czują, że wspólnie dadzą radę.

Duże wsparcie działań zapewnia mieszkanka Jarzębiej Łąki pani Iwona Grabska – pisze projekty, zdobywa dofinansowanie. To dzięki niej m.in. na placu zabaw pojawił się sprzęt zewnętrznej siłowni.

To co odróżnia Jarzębią od innych wsi, jest profil sołectwa na Facebooku. Ten popularny internetowy portal jest tu bardzo przydatny.

– We wtorek mamy spotkanie, idziemy sobie na nordic walking. Pisze się na Facebooku i kto chce, ten przychodzi – mówi pani Eugenia Kowalewska. – Gdyby był jakiś bar, to pewnie tam byśmy się spotykali, a tak mamy Facebooka – śmieje się pani Małgorzata Bielecka.

 

Mieszkańcy Jarzębiej Łąki wspólnymi siłami posadzili 300 drzewek jarzębinowych. W przyszłości ma tu być „Jarzębinowa Wioska”

Mieszkańcy Jarzębiej Łąki wspólnymi siłami posadzili 300 drzewek jarzębinowych. W przyszłości ma tu być „Jarzębinowa Wioska”

Zachciało się gazety na wsi…

Ważnym impulsem dla dalszych wspólnych działań była… sołecka piosenka. W ubiegłym roku w Jarzębiej Łące organizowano dożynki. Nie działa tu jednak ani Koło Gospodyń Wiejskich, ani Ochotnicza Straż Pożarna. Przedstawiciele Rady Sołeckiej zdecydowali, że dobrze by było mieć chociaż „swoją” piosenkę.

– Gienia Kowalewska przed wyjazdem na wycieczkę z dzieciakami, powiedziała: nie masz nic do roboty, siedzisz w domu, to napisz piosenkę. Napisałam dziesięć zwrotek. Już mi nawet jeden pan w sklepie wykrzyczał, że zamiast do polskiej melodii napisałam do ruskiej – mówi z przekąsem Małgorzata Bielecka. – Później na dożynkach przedstawiliśmy program artystyczny – w tym skecz o Jarzębiej Łące. Ludziom się spodobało, chcieli robić więcej.

Zaczęto prowadzić kronikę wsi. – Trzy tygodnie przed dożynkami pisałam ją po nocach. Odkrywając historię dokopałam się do 1565 roku – wspomina Małgorzata Bielecka. Kronika stała się impulsem do uruchomienia gazety sołectwa. Obecnie trwają prace nad siódmym numerem „Jarzębinowych Wieści” – bezpłatnego miesięcznika, który ze względu na wysoki popyt dostępny jest „spod lady” w lokalnym sklepie. Są wywiady z najstarszymi mieszkańcami wsi, opisy wydarzeń, wiersze, rysunki. Gazeta jest otwarta na współpracę ze wszystkimi mieszkańcami. Druk jest realizowany dzięki pomocy ludzi dobrej woli. Nie wszyscy jednak są skorzy do wsparcia inicjatywy.

– Szukając sponsorów, usłyszałyśmy: zachciało się gazety na wsi… Do końca te baby już pogłupiały w tej Jarzębiej! – Śmieje się Eugenia Kowalewska. – Ale my się nie zrażamy.

Konsekwencją gazety był projekt dla młodzieży, która uczy się podstaw dziennikarstwa i wkrótce będzie również publikować na łamach „Jarzębinowych Wieści”. Dla młodzieży są tu również prowadzone warsztaty teatralne. Na Dzień Dziecka przygotowywana jest sztuka „Witajcie w naszej bajce”. Projekt realizuje Stowarzyszenie „Potok Serc”, którego obecna prezeska – Barbara Wysocka jest mieszkanką Jarzębiej Łąki. W ciągu najbliższych lat społecznicy chcieliby także zrealizować inny plan – utworzenie jarzębinowej wioski tematycznej, która przyciągnęłaby turystów i dała miejsca pracy mieszkańcom.

 

Warsztaty teatralne dla młodzieży są prowadzone w domu u Małgorzaty Bieleckiej. Za każdym razem po upływie 2 godzin uczestnicy są zaskoczeni, że to już koniec...

Warsztaty teatralne dla młodzieży są prowadzone w domu u Małgorzaty Bieleckiej. Za każdym razem po upływie 2 godzin uczestnicy są zaskoczeni, że to już koniec…

Dwie wściekłe krowy

Jarzębia Łąka to chyba jedyna wieś w okolicy, która ma nie tylko swoją gazetę, ale i… teledysk. – To był nasz pierwszy pomysł. Może nie wyszło najlepiej, może powinno wyglądać to inaczej… Ale odsłon filmu jest już ponad 1700! – cieszy się Małgorzata Bielecka. Choć przyznaje, że z początku się nieco wstydziła, że w szkole wnuka wszyscy w klasie się pytali, czy to faktycznie ona w nim występuje.

– Niektórzy mówili, że Kowalewskiej i Bieleckiej zupełnie odbiło. Ktoś nas nawet określił, że jesteśmy dwie wściekłe krowy, którym się tylko chce chodzić i mieszać – dodaje z uśmiechem pani Małgorzata.

Oprócz złośliwych komentarzy, aktywiści z Jarzębiej Łąki spotykają się z różnymi przeciwnościami. Nie wszyscy mieszkańcy ich działania popierają, niektórzy uważają, że są niepotrzebne. Jeszcze inni niszczą to, co zostało już zrobione – jak chociażby posadzone wspólnymi siłami jarzębinowe drzewa w Jarzębinowej Wiosce…

Mimo przeciwności nikt nie myśli tutaj jednak o zaprzestaniu działalności. Raczej społecznicy są przekonani, że swoją konsekwencją i działaniem na rzecz wsi w końcu przekonają nawet największych sceptyków.

Jaka jest więc recepta na (re)animację lokalnej społeczności?

– Trzeba się wzajemnie nakręcać i zjednywać sobie ludzi. Bo w pojedynkę się nic nie osiągnie – podsumowuje Eugenia Kowalewska.

Maciej Puławski

 

Chcesz działać w Jarzębiej Łące i dołączyć do aktywnej grupy mieszkańców? Zgłoś się do filii Biblioteki Publicznej w Jarzębiej Łące lub do sołtysa Włodzimierza Romańskiego.

Reklama

Dodaj komentarz