Relacja z sesji cz.II (skrócona) – KONTROWERSJE WOKÓŁ KOSZTOWNEJ UGODY Z FIRMĄ „DS” – ciąg dalszy.

Dodane w:: Numer 32 (marzec 2010) |

INTERPELACJE RADNYCH – KONTROWERSJE WOKÓŁ KOSZTOWNEJ UGODY Z FIRMĄ „DS” – ciąg dalszy.

„O procesach wiedziałem”. Ale bez szczegółów

Radny Zbigniew Pożarko odniósł się do poruszanej przez radną Hannę Kurek kwestii informowania radnych o procesie gminy z firmą „DS”.

- Powiem tak, o istniejących procesach pan burmistrz mówił wielokrotnie, natomiast jeżeli chodzi o szczegóły prowadzenia sprawy, co tam jest w tych procesach, jakie są te winy, to faktycznie nie wiedziałem.

Radny dodał, że w gminie jest administracja i mecenas, którzy te sprawy prowadzą.

W tej samej kwestii wypowiedziała się również radna Grażyna Rek:
- Może podjęłam kontrowersyjną decyzję, żeby te pieniądze zapłacić – wyznała radna. – Zrobiłam to dlatego, że mam świadomość, co by się stało gdyby gmina musiała zapłacić milionowe kwoty w wyniku przegranej w kolejnym procesie z „DS”. (…) Nie chodzi o sympatię dla burmistrza czy niechęć dla niego, bo w konsekwencji będziemy płacić my wszyscy.

Na koniec do sprawy odniósł się burmistrz i próbował zamknąć temat wypowiedzią:

- Czy radni wiedzieli i czy chcieli się zainteresować sprawą czy nie, to pozostawiam decyzję tymże ludziom…

Niejasne procedury

Ta wypowiedź wzbudziła zdecydowaną reakcję na sali obrad:

- Ale pana obowiązują procedury! Pan powinien przekazać taką informację. Nie radni, tylko pan – wszedł w słowo burmistrzowi Wiesław Mamot, mieszkaniec osiedla Kolejowa.

Burmistrz odpowiedział, iż uważa, że postąpił zgodnie z procedurami i nie naruszył prawa. Informacja o procesie została zdaniem burmistrza podana i radni mieli możliwość się o tym dowiedzieć, „bo nie było to skrywane”.

Następnie burmistrz postanowił wytłumaczyć, dlaczego nie poprosił sądu o uzasadnienie wyroku. Jak stwierdzi, początkowo prosił o nie sąd, „ale trzeba mieć świadomość tego, że aby taka, a nie inna, ugoda mogła być podpisana, strona ugody zażądała, bym wycofał wniosek o uzasadnienie, bo ten jest niczym innym jak wszczęciem procedury odwoławczej.” Burmistrz dodał jeszcze, że uzasadnienie jest sporządzone przez sąd i w każdej chwili można zwrócić się o nie do sądu.

Wówczas zareagował sprzeciwem pan Mamot, który krzyknął, że to nieprawda i że na wydanie uzasadnienia jest termin do sześciu dni.
Burmistrza powiedział, że moc sprawczą uzasadnienie wyroku traci po sześciu lub siedmiu dniach, ale wszystkie akta dotyczące sprawy z „DS” są jawne i można uzyskać do nich dostęp. Zastrzegł też, że przedstawił zdanie prawników.

Odnosząc się do samego faktu zawarcia ugody burmistrz Białek przyznał, że miał świadomość, że naraża się na krytykę, a „ból finansowy” obiecał odzyskać w przyszłości – po wygraniu kolejnych procesów. Zakończył myśl prośbą, by zgromadzeni nie orzekali wyroków w sprawie naruszenia prawa przez burmistrza dopóki nie skontrolują tego uprawnione organy.

- To NIK i osoby uprawnione mają wydać osąd dotyczący funkcjonowania Jana Krzysztof Białka jako burmistrza. Jeśli okaże się, że przekroczyłem kompetencje, automatycznie stracę stanowisko – oświadczył burmistrz. (Teraz, w dniu składania bieżącego numeru ST, możemy Państwa poinformować, że Najwyższa Izba Kontroli odmówiła zbadania całej sprawy i wskazała jako organ do tego uprawniony gminną Komisję Rewizyjną – przypis red.)

Gdzie była Komisja Rewizyjna?

Po oświadczeniu burmistrza na sali podniosły się głosy, aż w końcu udzielono go radnej Kurek:

- To nie jest ferowanie wyroków, panie burmistrzu. Życzę, żeby oczyścili pana ze wszystkiego.

Następnie radna Kurek zwróciła się do przewodniczącej Komisji Rewizyjnej Grażyny Rek zwracając uwagę, że nikt w takim stopniu jak jej członkowie nie ma dostępu do dokumentów. Radna Hanna Kurek podkreśliła, że jej zdaniem wynik sprawy jest taki a nie inny, bo gmina nie miała żadnych twardych dokumentów.
Burmistrz odpowiedział, że stało się wyłącznie dlatego, że orzeczono w sądzie, że firma „DS”, ze względu na przepełnienie wysypiska, nie mogła zarabiać i ponosiła koszty. Wyraził też opinię, jakoby za ten stan składowiska nie odpowiadał ani on, ani firma „DS”. Zaznaczył, że jest tak w odczuciu jego, sądu i zebranego materiału dowodowego.

Następnie udzielono głosu zgłaszającemu się od dłuższego czasu radnemu Stanisławowi Kielakowi, który – ku zaskoczeniu wszystkich przysłuchujących się dyskusji w sprawie kontrowersyjnej ugody, poprosił o „wykoszenie chaszczy w rejonie stawu w Chrzęsnem”. Sprawa jak pojawiła się, tak i nagle ucichła, pozostając dosłownie bez odzewu.

… a gdzie pan wtedy był?!

Radny Zbigniew Pożarko nawiązał do wypowiedzi burmistrza, jakoby nie było zainteresowania sprawą wysypiska i wyjaśnił, że mieszkańcy zbierali podpisy pod wnioskiem o zamknięcie wysypiska i w dalszym ciągu go nie chcą.
Kiedy radny Pożarko zaczął przypominać lata, gdy składowisko w Wólce Kozłowskiej było jeszcze w eksploatacji słowami „pamiętamy te zgłoszenia i sygnały…”, nagle przerwał mu pytaniem Mirosław Sarnowski:

- Gdzie wtedy pan był, radny Pożarko?

Zrodziło to kolejne pytanie z sali:

- Gdzie był wtedy burmistrz?

Wywołało to ogólne zamieszanie przerywane krzykami: „odsyłam pana do protokółu” i „zaraz będzie pan zadawał pytania” z dominującym „gdzie pan wtedy był?
Po uspokojeniu się sali, radny Zbigniew Pożarko odczytał uchwałę zebrania wiejskiego mieszkańców Wólki Kozłowskiej. Mieszkańcy żądają, by bezwzględnie zamknąć wysypisko i jak najszybciej poddać je procesowi rekultywacji.
Radna Janina Stryjek zapytała burmistrza, co on i radni takiego robili, że dopiero proces i firma „DS” udowodniły tak duże zaniedbania ze strony gminy. W odpowiedzi radna usłyszała, że burmistrz czuje się odpowiedzialny za gminę i w swoim przekonaniu dobrze nią zarządza.
- Na pytanie, kto ponosi odpowiedzialność za przepełnienie wysypiska,(…) odpowiedź poznamy z pewnością po kolejnym procesie sądowym – odpowiedział burmistrz Białek i polecił uzbroić się w cierpliwość.

Uzasadnienie wyroku: jest czy go nie ma

Radna Hanna Kurek poprosiła, by burmistrz zapoznał radnych i zgromadzonych na sali z uzasadnieniem wyroku sądu. Okazało się wówczas, że na „dzień dzisiejszy uzasadnienia nie ma”, a odpowiedź burmistrza na kolejne pytanie jeszcze bardziej zamgliła obraz sytuacji – „uzasadnienie jest, ale nie zostało odebrane”. Co do tego burmistrz jednak nie wykazał stuprocentowej pewności, mówiąc „jeśli ono zostało sporządzone na piśmie, to jest. Zwrócimy się do sądu i uzyskamy odpowiedź”.
Radna Kurek drążyła dalej:

- Dlaczego do tej pory nie wystąpiliśmy o uzasadnienie?

Burmistrz wyjaśnił, że wszystkie sprawy działy się bardzo szybko. Dodał, że warunkiem, by skutecznie podpisać ugodę z „DS”, było wycofanie wniosku o uzasadnienie, tak by przerwać bieg spraw i możliwość odwoływania. Zaproponował, że może zwrócić się do sądu, jeśli radna życzy sobie uzyskać uzasadnienie lub by udostępnić postępowanie dowodowe.

ZAPYTANIA I WOLNE WNIOSKI

Uwaga: już wkrótce pełna wersja tej części sesji dostępna będzie na naszej stronie internetowej www.stacja-tluszcz.pl, w dziale „Relacje z sesji”

LIST OTWARTY

Przedstawiciel firmy „Jurant” Sławomir Matak, odczytał list otwarty do Rady Miasta i Gminy, w którym poinformował o nieprawidłowościach narażających gminę Tłuszcz na wielomilionowe straty związanych z wypłatą firmie „DS” odszkodowania. Właściciel „Juranta” podkreślił także, że porozumienie ugodowe zostało podpisane bez wiedzy radnych. Zapytał burmistrza, kto uczestniczył w ostatnim procesie w tej sprawie, kiedy zapadł wyrok i dlaczego mecenas gminy nie parafował porozumienia z firmą „DS”.

Mecenas Bonifacy Choszczyk
wyjaśnił, że podpis radcy prawnego nie jest potrzebny dla ważności umowy, jednak potwierdził, że parafował ugodę z firmą „DS”. Odnosząc się do kwestii osób obecnych na rozprawie mecenas wyjaśnił, że ze strony gminy na rozprawie przesłuchiwany był w charakterze strony burmistrz, w charakterze świadka pracownicy urzędu: pan Nowak i pani Czachowicz.

Następnie między Sławomirem Matakiem, a burmistrzem Białkiem wywiązała się pełna wzajemnych oskarżeń dyskusja na temat tego, dlaczego „DS” mimo wygranego przetargu, nie płaciła czynszu za składowisko.

Burmistrz przeprosił, że nie zaangażował i nie wtajemniczył radnych w to, co jego zdaniem „było oczywiste”, nawiązując do ugody z firmą „DS”. Uznał, że doradziliby mu taką samą decyzję, jaką sam podjął.

PRZYWIĄZANI DO STANOWISK

Przewodniczący rady osiedla Norwida i Klonowa, Mirosław Sarnowski, poruszył kwestię tego, że radca prawny gminy, Bonifacy Choszczyk pełni to stanowisko też w Spółdzielni Robót Budowlano Drogowych, która wygrywa przetargi w gminie. Pan Sarnowski uznał to za konflikt interesów.

Następnie zaapelował:

- Chciałbym żeby podnieśli ręce radni, którzy są pośrednio powiązani z Gminą Tłuszcz. Zajmują stanowiska, gdzie burmistrz jest ich pracodawcą pośrednim. Czy mam wymienić, czy radni może się przyznają, kto jest na etatach gminnych? Dlatego żeście głosowali tak a nie inaczej, bo jesteście przywiązani do stanowisk!

Mecenas Bonifacy Choszczyk odniósł się do zarzutów pod swoim adresem sprawy i oświadczył, że nie brał udziału w pracach przetargowych i nie jest członkiem takiej komisji. Wytłumaczył także, że niczego nie zatwierdza i bez jego wiedzy też można zawierać umowy, a zgromadzeni mylnie sądzą, że on, jako radca prawny jest, za wszystko odpowiedzialny. Dodał, że za gospodarkę finansową gminy odpowiada burmistrz Białek.

Burmistrz Białek
, odnosząc się do kwestii podległości służbowej i powiązań pracowniczych między nim a radnymi, wyjaśnił, że nic takiego nie ma miejsca. Kiedy chciał rozwinąć bardziej ten temat zauważył, że autor pytania go nie słucha. Głosu udzielono więc kolejnej osobie z sali.

OD SŁUPA DO SŁUPA

Mieszkaniec osiedla Kolejowa Wiesław Mamot opowiedział, że wymienił z burmistrzem kilka pism na temat projektowanej inwestycji pana Mataka na miejscu byłej Kamionki. Wyjaśnił, że zamierzał się już poddać, lecz zamiast tego…
- Wnoszę skargę na działalność burmistrza Tłuszcza z powodu udzielania mi przez niego nieprawdziwych i sprzecznych informacji oraz naruszenia praworządności – zacytował treść skargi pan Mamot, po czym opisał szczegóły prawne zaistniałej sytuacji.
Przedstawił także dwie sprzeczne opinie wydane przez burmistrza jeśli chodzi o możliwe inwestycje na terenie wspomnianej działki i zasugerował, że przestępstwem jest wydanie dwóch różnych oświadczeń. Na końcu zapytał burmistrza, który dokument jest ważny.

- Możemy się spodziewać, szanowna rado, że następne pieniądze trzeba będzie wybulić, bo pan Matak założy sprawę gminie. Jest taka możliwość, bo został wprowadzony w błąd, a pan burmistrz w rozmowie ze mną w cztery oczy w gabinecie stwierdził „nie ma się czym przejmować, to jest taki świstek” – nie krył rozgoryczenia pan Mamot i dodał, że jeśli burmistrz świstkami nazywa wydane przez siebie oświadczenia z mocą prawną, to popełnia przestępstwo.

Zwrócił się także do radnych:

- Mam wrażenia, że państwo znajdujecie się w samochodzie, prowadzonym przez kierowcę, który się w ogóle na tym nie zna. Jedzie od słupa do słupa i wali: tu 500, tam 500. Ile jeszcze, panie burmistrzu? Zwykła ludzka przyzwoitość nakazuje ustąpić ze stanowiska…
Burmistrz Jan Krzysztof Białek wyjaśnił, że w kwestii inwestycji po dawnej Kamionce, prowadzone były dwa postępowania – stąd dwa oświadczenia. Dotyczyły tej samej rzeczy, z tym, że pierwsze: dwóch działek, a drugie, które określa bardziej konfliktowym – mówiło o jednej działce. Burmistrz zauważył także, że to jego sekretarz lub zastępca je podpisał, a on za nie odpowiada, „ale nie osobowo”.
- Jeżeli nawet popełniłem jakiś błąd w udzielaniu informacji, to są pewne tryby, w których można się odwoływać. To nie są przestępstwa, to są uchybienia administracyjne, ale nawet jeżeli – to jeden nadrzędny i ważny cel mi przyświecał: by nie dopuścić do tego, by nasza gmina była zaśmiecona – podsumował swoją dyskusję z panem Mamotem burmistrz Białek.

NIE TYLKO ŚMIECIAMI LUDZIE ŻYJĄ


Następnie głos zabrał sołtys Franciszkowa Leszek Banaszek, który zapytał:

- W roku 2009 w budżecie gminy było zapisane 100 tysięcy złotych na budowę dróg w rejonie Miąsego, Franciszkowa, Szczepanka i Stasinowa. Co się z tą kwotą stało?
Drugie jego pytanie dotyczyło ekologicznych oczyszczalni ścieków, ponieważ w zeszłym roku przeznaczono na nie 300 tysięcy zł, a w budżecie na rok 2010 nie przewidziano pieniędzy na kontynuację prac.
- Po trzecie: co dalej z boiskiem przy szkole w Miąsem? Bo część zajmuje plac zabaw, a na reszcie pasą się krowy. Czwarte: ile będzie kosztował remont strażnicy na Dzięciołach? Piąte… tak się mówi ładnie o równości wszystkich mieszkańców, a na załatanie dziur na jezdni czekaliśmy 3 miesiące! Firma usług budowlanych miała zrobić to ładnie, przyjechali, łopatą przyklepali i „jest w porządku”. Miała być zakupiona maszyna do obcinania gałęzi. Nie widać: ni maszyny, ni obciętych gałęzi. Poza tym burmistrz powiedział, że wszystkie gminne drogi są odśnieżone. Nieprawda, we wsi Franciszków co najmniej 50% dróg gminnych nie jest odśnieżonych.

Burmistrz Białek odnosząc się do wypowiedzi sołtysa, polecił zapytać radnego z tego terenu, bo to on głównie dysponuje pieniędzmi w zakresie drogownictwa. Wyjaśnił również, że wykonano chodnik do Jadwinina, zmodernizowano drogę za cmentarzem we Franciszkowie, zaś w 2010 roku zostanie również wykonana droga do Stasinowa.

- Co zostało zrobione, to będziemy mogli mówić przy okazji przygotowywania sprawozdania z wykonania budżetu, na przełomie lutego i marca.
Odnośnie ekologicznych oczyszczalni ścieków burmistrz wyjaśnił:

- Planowaliśmy wykonanie przy wsparciu finansowym marszałka województwa mazowieckiego 4 ekologicznych oczyszczalni ścieków: w Jasienicy, w Stryjkach, w Postoliskach i w Miąsem. Wykonaliśmy 3, bo w Miąsem  się nie udało z powodów technicznych. Były protesty wśród mieszkańców. Nie przebijemy głową muru (…). Uważamy, że to działanie ma sens, obniża koszty funkcjonowania szkoły, ale musimy mieć na nie zgodę mieszkańców.
Odnośnie boiska burmistrz poinformował, że zakupiono plac pod boisko, w tym roku zaś zostanie wykonany plac zabaw:

- W pierwszej części chcemy wybudować plac zabaw jako miejsce rekreacyjne, w drugiej części tego placu planujemy wykonać boisko wielofunkcyjne z nawierzchni sztucznej. Natomiast w tej ostatniej części, będziemy chcieli wybudować takie zwykłe trawiaste boisko do piłki nożnej.

Na koniec burmistrz odniósł się do kwestii odśnieżania, mówiąc, że wszystkie główne drogi są odśnieżone, a powiatowa Miąse – Franciszków po interwencji gminy, została także doprowadzona do użyteczności.

W kwestii budowy świetlicy na terenie remizy strażackiej burmistrz poinformował, że będzie zrealizowana do 30 czerwca tego roku.
Okazało się, że przetarg z końca ubiegłego roku nie został rozstrzygnięty. Ogłoszono kolejny, z terminem składania ofert do 10 lutego. Gmina dysponuje na ten cel kwotą prawie 640 tysięcy, z czego 75% kwoty netto to pieniądze marszałka, resztę stanowią środki własne.

Wstydzę się za Radę!

Następnie głos zabrała mieszkanka osiedla Kolejowa pani Grażyna Mamot.

- Miałam cały szereg pytań przygotowanych, ale po uczestnictwie w tym zebraniu (…) nie ma sensu ich stawiać, bo zarówno pan burmistrz, jak i pan mecenas – tworzycie po prostu arcydzieło umiejętności odpowiadania na niewygodne pytania tak, by nie powiedzieć nic. Więc nie ma sensu pytać i wysłuchiwać kolejnych nawijań, które niczego nie wnoszą, które nie są precyzyjne i nie dają konkretnych odpowiedzi. Gratuluję, panie burmistrzu, bo jest pan mistrzem w odpowiadaniu tak, by nic z tego nie wynikało. Pan sobie tak znakomicie podporządkował Radę, że aż boi się pisnąć. Jedna odważna (chodzi o radną H. Kurek, której interpelacje opublikowaliśmy w poprzednim numerze „ST” – przypis red.) to jest głos wołającego na puszczy. Wstyd mi, że mieszkam w miejscu, w którym reprezentują mnie wybrani przez nas ludzie w taki sposób. Wstydzę się za Radę, po prostu!

Na tym zakończono najdłuższą i najbardziej burzliwą sesję Rady Miejskiej w historii istnienia Stacji Tłuszcz.

red.

Reklama

Komentarze (1 )

  1. tylko patrzeć jak mamot będzie kandydował na burmistrza. (red. poprawiona literówka)

    VA:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

Dodaj komentarz