RELACJA: Biesiada z Chopinem

Dodane w:: Numer 32 (marzec 2010) |
Tenor-Witold-Matulka-porwał

tenor Witold Matulka

Tradycyjnie tłuszczańskie święto książki rozpoczęło się otwarciem wystawy – tym razem poświęconej życiu i twórczości Fryderyka Chopina pt. „Mistrz fortepianu”, co miało miejsce w Społecznym Muzeum Ziemi Tłuszczańskiej. Następnie zaproszono wszystkich do Centrum Kultury w Tłuszczu. Tam po oficjalnych przemówieniach wręczono nagrody najlepszym czytelniczkom i czytelnikom w naszej gminie. Później zaś na scenie pojawił się Roman Zommer i zaprosił publiczność na magiczną wyprawę w świat muzyki.

Przy pianinie zasiadł Adam Sychowski, absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, jako pianista i kameralista występujący w kraju i zagranicą. Na scenie pojawił się również tenor Witold Matulka, który swą pracę artystyczną rozpoczął w Teatrze Muzycznym „ROMA” w Warszawie, a następnie był solistą Warszawskiej Opery Kameralnej w Warszawie.

Artyści wprowadzili publiczność w klimat czasów Fryderyka Chopina. Zagrana przez Adama Sychowskiego Etiuda c-moll op. 10 nr 12 zwana „Rewolucyjną” doprowadziła instrument, na którym grał artysta niemal do eksplozji i wzbudziła zachwyt u zgromadzonej publiczności.

Po zaprezentowaniu kilku utworów nawiązujących do twórczości Chopina tenor Witold Matulka (na zdjęciu) przeszedł do repertuaru śpiewanego przez Jana Kiepurę. Koncert zakończył się owacją na stojąco i utworem zagranym na bis.

Następnym punktem programu było spotkanie autorskie z Arturem Andrusem – poetą, artystą kabaretowym i dziennikarzem. Gość opowiedział wiele historii i anegdot. Barwnie odpowiadał na pytania publiczności, zaś jego poczucie humoru udzieliło się wszystkim na sali. W tym samym czasie w Szkole Podstawowej im. Jana Pawła II, dzieci uczestniczyły w spotkaniu autorskim z Ewą Chotomską, autorką książek dla dzieci, współzałożycielką dziecięcego zespołu „Fasolki” i odgrywającą rolę Ciotki Klotki w programie Tik – Tak i Ciuchci.

Drugi dzień Biesiad rozpoczął się bardzo ciekawym spotkaniem z dziennikarzem, felietonistą i satyrykiem Michałem Ogórkiem (więcej na ten temat piszemy w tekście „Biesiada z Ogórkiem”). Następnie rozstrzygnięto konkurs dla uczestników Biesiad. Na zakończenie zaproszono wszystkich na film „Chopin. Pragnienie miłości”.

  • MP

Komentarz:

Sam pomysł imprezy jest świetny, a jej program bardzo ciekawy. Brawa dla organizatorów tegorocznych Biesiad. Jednak z roku na rok można zaobserwować coraz mniejszą liczbę stoisk z książkami. Z roku na rok przychodzi coraz mniej mieszkańców… Bo właściwie kto może posłuchać koncertu chopinowskiego o godz. 12.30 w piątek? Z mojej rodziny i znajomych mogłem tylko ja, a i tak tylko i wyłącznie ze względu na to, że byłem przecież jako dziennikarz „w pracy”… Z młodzieży współpracującej z naszą redakcją, uczącej się poza gminą Tłuszcz, na piątkowy program nie zdążył nikt.

Organizatorzy Biesiad starają się zapraszać na spotkania ciekawe osobistości świata polskiej kultury. Nie oszukujmy się jednak – gdyby nie uczniowie z naszych szkół, wysłani na Biesiady niejako w ramach „obowiązku szkolnego” (bo tylko to może tłumaczyć nagłe opuszczenie sali przez grupę młodzieży w trakcie spotkania z Arturem Andrusem), sala CK świeciła by pustkami.

Nie można zapominać, że wielu mieszkańców miasta i gminy Tłuszcz pracuje do późnych godzin popołudniowych, nie mówiąc już o konieczności powrotu do domu. I tak mieszkańcy mogą zapomnieć nie tyle o samym programie biesiad, ale również o kiermaszu, który w piątek trwał do godz. 17. Może warto zastanowić się nad takim przemodelowaniem programu i organizacji wydarzenia, żeby zaprosić mieszkańców do jak najliczniejszego udziału? Może na przykład przenieść Biesiady na okres letni i do… Ogródka Jordanowskiego? Scena dla gości tam jest, nagłośnienie można przenieść, wydawcy zorganizują kiermasz „pod chmurką”, a teren Ogródka wypełni się zaciekawionymi mieszkańcami… Wtedy można by także pomyśleć o zapleczu gastronomicznym, by ludzie mogli usiąść, porozmawiać, pobyć blisko kultury. Podejrzewam, że wtedy właśnie Biesiady, stałyby się „biesiadami” nie tylko z nazwy.

Maciej Puławski

Reklama

Dodaj komentarz