Z własnego podwórka
9 komentarzy Prawo do (dez)informacji – konkurs!
Zapraszam zaglądające tu Czytelniczki i Czytelników do małego konkursu. Poniżej przedstawiam dwa skany faktur, z podobnego okresu, dotyczące zbliżonych usług (dokładnie – prawniczych).
W konkursie chodzi o to, żeby znaleźć różnice między tymi dwoma dokumentami, biorąc pod uwagę co zostało na nich udostępnione, a co nie. Innymi słowy – co ma jedna faktura takiego, czego nie ma druga?
Dla osoby, która pierwsza wpisze wszystkie różnice, mamy nagrodę w postaci żółtego kubeczka „Stacji Tłuszcz”.
Poza tym dla wszystkich biorących udział – nagroda bezcenna: chwila refleksji nad dostępem do informacji publicznej w gminie Tłuszcz.
Różnice prosimy wpisać w komentarzach. Wszystkie osoby, które oprócz satysfakcji chcą powalczyć o kubeczek, prosimy o podanie działającego adresu e-mail.
Edit – rozwiązanie podamy rano w sobotę 24.12.2011.
Powodzenia :)
Redakcja ST


chodzi o zasłonięte kwoty podatku oraz dane osoby upoważnionych do wystawienia oraz przyjęcia faktury.
A się Redachtor uczepił tego Tłuszcza
Kancelaria bezimiennego radcy prawnego :) wystawiła fakturę.
Takie drobiazgi jak brak nr faktury, wartość usługi netto i podatek vat od niej – pobawcie się i sami obliczcie różnicę wartości brutto i ceny netto x1 :)))
Dla większej zabawy wartość brutto tylko w wersji „słownie” – ale sprawdziłam, matematycznie wszystko się zgadza :)
Kto wystawił i kto odebrał fakturę też jest tajemnicą. Nr konta wystawcy również – możliwe, że nie było na fakturze.
Na fakturze z Tłuszcza brak jest numeru faktury, numeru konta usługodawcy oraz podpisu osoby wystawiającej fakturę. Pomijam fakt zaczernienia wartości netto i VAt bo nie wiem czemu ma to służyć
Pozdr:)
Ale jaja…
Podpisy raczej były :) Brak nr fv-chyba tak, kwota brutto być może nie widoczna ze względu na kolor wypełnienia kolumn, najbardziej widoczna różnica to chyba ta w opisie świadczonych usług- w Tłuszczu nie wiadomo za co (podane, że zgodnie z umową), w W-wie dokładnie napisane (podany nr sprawy)… Do tego drobiazgi: czy zapłacono, ile pozostaje do zapłaty, nr konta, miejsce wystawienia…
Chyba najbardziej chodzi o to, żeby zrobić na złość zamawiającemu dokument, który wystąpił o dostęp do informacji publicznej. Sprzedający i kupujący ukrywają swoje nazwiska, jakby wstydzili się tej faktury. Może ktoś komuś przepłacił słono z pieniędzy podatnika za lichej wartości usługę? Tak ja rozumiem taką urzędniczą „ściemę”.
To ciekawe, że obsługa prawna urzędu miasta w małym Tłuszczu jest droższa, niż porady dla kancelarii Prezydenta RP. Jakież to sprawy wagi państwowej muszą być omawiane w zaciszu gabinetu burmistrza Bednarczyka. Ten prawnik, czy prawniczka z ulicy Wileńskiej w Wołominie musi być nadzwyczajnie uczony/ uczona, choć wstydzi się podać swojego nazwiska.
Bardzo przepraszam za opóźnienie, ale byłem naprawdę zasypany robotą. (Tak tak, mimo Świąt!, ale o tym wkrótce). Pora rozstrzygnąć konkurs:
zdecydowaliśmy, że nagrodzimy trzy osoby za odpowiedzi, które w największym stopniu odnajdywały różnice.
Nagrodzeni to:
Marzena,
Krzysztof Dobrzyniecki,
ewa.
Skontaktujemy się z Wami wkrótce w sprawie przekazania nagrody!
Dziękujemy za wzięcie udziału w konkursie i gratulujemy!
W imieniu redakcji
Maciej Puławski
[…] skupił się na definicji informacji publicznej i w konsekwencji udostępnianiu niepełnych danych (tutaj macie przykład porównawczy). Moim zdaniem postawa absurdalna. Sprawa jest o tyle ciekawa, iż ma miejsce w czasie przemian i […]