Redaktor w podróży
5 komentarzy Filadelfia – internet w służbie miasta
Za nami pierwszy dzień w Filadelfii. Zastanawiam się co napisać, jak podsumować poniedziałkowe wydarzenia. Dzień był bardzo ciekawy i pełen wrażeń. Jedyna wątpliwość to, czy nie dało się go bardziej merytorycznie wypełnić.
Od razu zmartwiło mnie, że z programu wypadła wizyta w AL DIA – gazecie latynoskiej wydawanej na terenie miasta. Ale cóż, widać tak musiało być. Ciekawie za to zapowiadało się poranne spotkanie z menadżerem biura burmistrza ds. innowacji i partycypacji. Stanowisko obiecujące i opis w programie również.
Technologia w służbie miasta
Podczas spotkania uświadamiano nam, że samorząd, aby być na bieżąco w nowoczesnych technologiach, musi cały czas trzymać rękę na pulsie i wdrażać nowe rozwiązania. Nasz rozmówca przedstawił takie projekty stosowane w Filadelfii.
Wśród nich był opendataphilly.org – który opiera się na zbieraniu w jednym miejscu i udostępnianiu w przystępny sposób danych gromadzonych przez miasto. Gdy mówimy o danych kluczowe jest ich kryterium dostępności. Tu założenie jest takie, że powinny być one możliwe do prostego wykorzystania w budowaniu aplikacji. Czyli – mówiąc prościej – nie skanujemy dokumentów tylko udostępniamy elektroniczne bazy danych. W efekcie programiści mogą wykorzystując te dane stworzyć interaktywne aplikacje, za pośrednictwem których będziemy mieli do nich dostęp.
Inny projekt Freedom Rings ma na celu zapewnienie dostępu do internetu osobom, które go obecnie nie mają (41% mieszkańców Filadelfii). Śpieszę tu wyjaśnić, że miasto jest w całości w zasięgu szybkiego internetu. Barierą są jedynie pieniądze. W ramach programu zakwalifikowani mieszkańcy otrzymują netbooka, szkolenie i dostęp do sieci internet w cenie 10 dolarów/miesiąc. Moje pytanie o to, jak miasto zabezpiecza się przed tym, że komputer może zostać uszkodzony, sprzedany czy też użyty do celów sprzecznych z prawem bardzo zaskoczyło rozmówcę. Nie dowiedziałem się, czy miasto się zabezpiecza i jak. generalnie wyglądało na to, że nikt o tym nie pomyślał. Czyżby aż tak ufano mieszkańcom?
Projekt Philly311 – to taki numer 112, który służy do kontaktów z miastem. Generalnie – można na niego dzwonić w każdym przypadku poza sytuacjami alarmowymi (takie w USA zgłasza się pod 911). W ramach projektu odbiera się 3 miliony telefonów rocznie. W 70-80% mieszkańcy chcą uzyskać informację z urzędu dotyczącą usług miejskich. Reszta to zgłoszenia dziurawych ulic, zaśmieconych okolic itp. Co ważne – każde zgłoszenie otrzymuje numer i może być monitorowane przez zgłaszającego.
Philly.changeby.us to kolejna nowinka technologiczna, która zapowiada się bardzo ciekawie. Wygląda na to, że mieszkańcy poprzez stronę www lub telefon komórkowy (smsem) mogą zgłosić swój pomysł, jak poprawić życie w swoim mieście. Wg zapewnień naszego rozmówcy ma to być taka miejska wersja Facebooka dla aktywistów. Nie udało mi się poznać szczegółów tego mechanizmu (co się dzieje po zgłoszeniu pomysłu, kto go weryfikuje, czy poddawany jest on dyskusji za pośrednictwem strony itp.). Będę śledził stronę, gdyż to rozwiązanie wydaje się proste i ciekawe.
Był jeszcze projekt Code for America, który umożliwił powstanie wielu nowoczesnych rozwiązań. To taka forma stażu/pracy dla miasta – skierowana do informatyków i programistów.
***

To w tej sali pracowano nad Konstytucją Stanów Zjednoczonych. Zbuntowani koloniści mieli do wyboru - trzymać się razem albo zginąć...
Następnie nadszedł czas na zwiedzanie Filadelfii. Odwiedziliśmy Independence Hall, w którym zbuntowane kolonie podpisały Deklarację Niepodległości i Konstytucję Stanów Zjednoczonych. Widzieliśmy też Dzwon Wolności.

Nasza wizyta w Polsko-Amerykańskim Centrum Kulturalnym była miłym akcentem. Panie chętnie włączyły się do wspólnego śpiewania
Później udaliśmy się do Polsko-Amerykańskiego Centrum Kulturalnego gdzie spotkaliśmy się z działaczkami Polonii. Zobaczyliśmy również ekspozycję poświęconą Polsce. To była ciepła i otwarta wizyta.
Shoppingu czar
W ten sposób około 14 wyczerpaliśmy poniedziałkowy program. Zapadła decyzja, że… jedziemy na zakupy :) W tym celu o 15 wyruszyliśmy z hotelu metrem (do końca, do ostatniej stacji). Następnie przesiedliśmy się w autobus linii nr 20, którym jechaliśmy też aż do końca trasy. Tam na trzy godziny wszyscy rozpierzchli się po sklepach (różnych – z ubraniami, ze sprzętem, gadżetami, filmami itd.) i oddali szałowi zakupów.

Żeby pojechać metrem z możliwością przesiadki na autobus trzeba w automacie kupić żeton, następnie oddać żeton kasjerowi, dopłacić dolara i otrzymać bilet papierowy. Proste, nie?
Ja jakoś nie miałem weny i raczej tylko się „schodziłem”. Następnie po 20.00 wyruszyliśmy z powrotem i po ponadgodzinnej podróży byliśmy znowu w hotelu. Tam miło spędziliśmy czas śpiewając piosenki i odpalając świeżo zakupione Ipady.

http://philly.changeby.us – to mi się naprawdę bardzo podoba! I pomysł, i wykonanie, i idea, która temu projektowi przyświeca.
„śpiewając piosenki i odpalając świeżo zakupione…” Zanim doczytałem do końca, pomyślałem, że wycieczkowicze śpiewali „Everybody must…” Boba Dylana i odpalali, ale się nie zaciągali ;-)))
Czy w Filadelfii macie może w planach także odwiedzenie Thaddeus Kosciuszko National Memorial?
It was great to meet Maciej and the rest of the group from Poland here in Reading, Pa., USA.
It’s great to hear ideas and observations about America from non-Americans.
And I learned a lot about Poland.
Good luck spreading the news — it seems like a wonderful project.
Steve,
Nice that Americans appreciate Maciej. No prophet is accepted in his own country, unfortunatelly.