WYWIAD: Najlepiej byłoby w ogóle nic nie robić

Dodane w:: IPM2 IV,Numer 44 (marzec) 2011 |

Jerzy KryszakZ Jerzym Kryszakiem rozmawia Iwona Przybysz

Co pan czuł przed wyjściem na scenę? Czy tak doświadczonemu artyście jak pan towarzyszy jeszcze trema?

Odczuwałem pewnego rodzaju obawę przed dzisiejszym występem. Zastanawiałem się, jaka publiczność na mnie czeka. Byłem ciekaw, czy spotkam ludzi „wyzwolonych”, chcących się śmiać. Atmosfera podczas występu zależy bowiem od tego, jak widzowie są skonstruowani – czy są skorzy do uśmiechu, czy raczej do cynicznego patrzenia na artystę. Na szczęście tutaj już po kilku minutach okazało się, że trafiłem na bardzo komunikatywną, otwartą widownię. Śmiało zaczepiałem ludzi, przez co wytworzył się bardzo sympatyczny klimat. A przecież o to właśnie chodzi. Nie przychodzimy tu po to, żeby mruczeć pod nosem z niezadowolenia, tylko żeby się pośmiać.

W swoim dorobku artystycznym ma pan zarówno role komediowe, jak i dramatyczne. Które z tych ról łatwiej jest grać?Jerzy Kryszak na scenie

O wiele łatwiej gra się w dramatach. Każdy z nas nosi w sobie bowiem jakieś mniejsze lub większe nieszczęścia. Łatwiej jest wtedy aktorowi wykorzystać ciszę, pauzę, krzyk, aby emocje przekazywane na scenie były wiarygodne i szczere. Bardzo trudno jest zagrać dobrą rolę komediową. Nie mówię tutaj o głupich żartach typu: spada filiżanka, osoba schyla się, żeby po nią sięgnąć i wtedy się przewraca, bo poślizgnęła się na owocu leżącym na podłodze. To mnie nie bawi.

A co w takim razie pana śmieszy?

Śmieszą mnie różne zachowania ludzkie, jak na przykład odrywanie się polityków od rzeczywistości. Władza wykoślawia ludzi na naszych oczach, czy są tego świadomi, czy nie. Często osoby bardzo sympatyczne i skromne zmieniają się nie do poznania, kiedy stają się Bardzo Ważnymi Osobami. Natychmiast tak jakby pęcznieją od środka, a ten balon unosi je ponad rzeczywistość. Nie posiadają tej skromności i pokory wobec swojej roli, jaką ma na przykład Adam Małysz. Takie zachowania bardzo mnie bawią.

Oglądając pański program, ma się wrażenie, że w dziedzinie polityki jest pan idealistą. A przecież gdyby rzeczywiście sytuacja była idealna, pana praca nie miałaby racji bytu…

…bo nie miałbym się z czego śmiać! Gdyby tak miało być w rzeczywistości, chętnie poświęciłbym się stolarstwu. Jeżeli po zmianach mentalności społeczeństwa doszłoby do tego, że ludzie staliby się uczciwi, politycy otwarcie rozmawialiby ze społeczeństwem o tym, jak rozwiązać wspólne problemy, a sądy kierowałyby się sprawiedliwością… wtedy zacząłbym tworzyć rzeźby z drewna. Może ktoś ode mnie kupiłby lipowego Jezuska czy Matkę Boską… Nie wiem, z czego bym się utrzymywał, ale na pewno robiłbym coś dla ludzi. Może przeczytałbym parę książek i zostałbym lekarzem…

Na swoim koncie ma pan także role dubbingowe…

Dubbing nie jest łatwą sprawą, mimo że teraz może to robić nawet dziecko. Nowoczesna technika umożliwia bowiem złożenie roli z pojedynczych słów lub nawet sylab. Tworzenie filmu animowanego zaczyna się jednak od nagrania przez aktorów ścieżki dźwiękowej, na podstawie której rysownicy i animatorzy tworzą film. Ci aktorzy czytają z kartki teksty swoich postaci, opierając się na własnej wyobraźni. Ja zaś mam do dyspozycji już narysowany film oraz głosy poprzedników. Cała trudność mojej roli polega więc na tym, że muszę dokładnie oddać głosem ładunek emocjonalny tamtego aktora. Jestem w o wiele trudniejszej sytuacji niż on, muszę bowiem nadążyć za jego wyobrażeniem postaci. Jest to naprawdę trudne zadanie. Dlatego najlepiej byłoby w ogóle nic nie robić. Jednak gdybyśmy nic nie robili, życie byłoby nudne.

Reklama

Dodaj komentarz