ZBIGNIEW SZYMANIAK: „BURMISTRZ KŁAMIE!”

Dodane w:: Numer 31 (luty 2010) |

SZYMANIAK- Na artykuł dotyczący wysypiska w Wólce Kozłowskiej nie żałowała pani powierzchni w gazecie, to myślę, że i w tym przypadku nie będzie pani żałować. Tytuł w gazecie to powinien być, powiedzmy: „burmistrz całkowicie winien!” albo „burmistrz kłamie!”, o!.. i oszukuje mieszkańców gminy! – tymi słowami powitał naszą redakcję Zbigniew Szymaniak.

Zbigniew Szymaniak od lat przygląda się działaniom burmistrza Jana Krzysztofa Białka. Można by powiedzieć, że pomimo wielu kontrowersji jakie budzi swoim często bezkompromisowym zachowaniem, pan Szymaniak jest wzorowym obywatelem – regularnie pojawia się w Urzędzie Miejskim, żądając informacji na temat różnych spraw, w oparciu o prawo które daje nam wszystkim Konstytucja, ustawa o dostępie do informacji publicznej, a także statut gminy Tłuszcz. Rozmawiając z panem Szymaniakiem szybko odnosi się wrażenie, że jego wiedza wielokrotnie przekracza poziom wiedzy niejednego radnego. W sumie nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę przeszłość pana Zbigniewa: przez wiele lat był radnym i członkiem Zarządu Gminy Tłuszcz, posiada również kwalifikacje jako rewident. Nie można mu odmówić wielkiego zapału i konsekwencji w sprawach, które śledzi. Tak jest i w przypadku naszej lokalnej „Śmieć-Afery”.

***

A. Puławska: Zarzuca pan burmistrzowi Tłuszcza kłamstwo. W którym momencie według pana burmistrz Białek mija się z prawdą?

Z. Szymaniak.: O, to dłuższa historia, proszę pani. Początkiem tego wszystkiego było, że w dniu 24.10.2005 roku burmistrz Tłuszcza wydał zlecenie, dla firmy MIASTOPROJEKT w Radomiu, na wykonanie analizy stanu istniejącego składowiska odpadów w Wólce Kozłowskiej. Z treści tej analizy jednoznacznie wynika, że w oparciu o wykonane pomiary wysokościowe całej powierzchni i dokonaniu niezbędnych wyliczeń, składowisko odpadów ma wysokość 8 – 9 metrów, powierzchnię 1,45 ha, i jest w stanie przyjąć 23 000 ton śmieci oraz że będzie mogło być eksploatowane do 31.12.2010, a nawet dłużej. W dniu 25.11.2005 burmistrz Jan Krzysztof Białek ogłosił publicznie wykaz nieruchomości składowiska odpadów do wydzierżawienia, zamieszczając w nim wyżej wymienione parametry wynikające z analizy przygotowanej przez MIASTOPROJEKT. 8.02.2006 ogłoszono przetarg na dzierżawę składowiska i wykonanie jego rekultywacji, który miał odbyć się w dniu 15.03.2006. W ogłoszeniu o przetargu podano, że dzierżawcy ubiegający się o tę dzierżawę zobowiązani są posiadać instrukcję na obsługę składowiska wojewody oraz kosztorys na wykonanie rekultywacji, której koszty poniesie w całości przyszły dzierżawca. Ponadto w tym ogłoszeniu o przetargu podano, niezgodną ze stanem faktycznym wysokość składowiska odpadów oraz ilość odpadów do przyjęcia na składowisko, te dane bowiem wynikały wyłącznie z analizy MIASTOPROJEKT z dnia 14.11.2005, czyli sprzed kilku miesięcy. Burmistrz Białek oszukał tymi parametrami przyszłych oferentów do przetargu.

Czyli w przetargu podano parametry pochodzące z analiz robionych dużo wcześniej…

- Tak. I to z listopada, a przetarg był ogłoszony w lutym. Jak by nie patrzył, to kilka miesięcy, także hałda rosła. W dniu 15.03.2006 odbył się przetarg. Do przetargu zostały zgłoszone dwie oferty, tj. aktualnego wówczas dzierżawcy spółki jawnej „Jurant” z Zielonki i spółki cywilnej „DS” Zdzisław Dąbrowski, Krzysztof Sowiński z Tłuszcza. Oferta „Juranta” posiadała aktualną instrukcję na obsługę składowiska odpadów od wojewody, ale nie posiadała kosztorysu na wykonanie jego rekultywacji, tylko projekt za ponad 6 mln zł, natomiast oferta „DS” nie posiadała instrukcji na obsługę składowiska odpadów od wojewody oraz nie posiadała kosztorysu na wykonanie rekultywacji składowiska. Oferta „DS” nie odpowiadała więc wymogom wynikającym z ogłoszenia o przetargu z dnia 08.02.2006 i powinna być zdecydowanie odrzucona, wyeliminowana! Pytam zatem pana burmistrza – dlaczego oferta „DS” uczestniczyła w przetargu?

W dniu 03.04.2006 burmistrz wydał zlecenie dla firmy Ekol-Ekon w Ostrołęce na wykonanie ekspertyzy dwóch ofert złożonych do przetargu jeśli chodzi o wykonanie rekultywacji składowiska odpadów (ekspertyza była za kwotę 2 440 złotych z terminem wykonania 10.04.2006). Tę ekspertyzę ofert wykonała pani Alicja Sęk, rzeczoznawca ds. ochrony środowiska z firmy Ekol-Ekon w Ostrołęce w dniu 12.04.2006. Taka data figuruje w nagłówku ekspertyzy. Mam te dokumenty, mogę pokazać, udostępnić. Komisja przetargowa powołana przez burmistrza wybrała ofertę wadliwą, niezgodną z warunkami wynikającymi z ogłoszenia o przetargu z dnia 08.02.2006 – ofertę firmy „DS” – nie licząc się w ogóle z dalszymi konsekwencjami tego wyboru na szkodę gminy. Ale co więcej – w protokole z prowadzonego przetargu zakończonego i podpisanego w dniu 10.04.2006 w paragrafie VIII komisja przetargowa powołała się na opinię pani Alicji Sęk, która została opracowana dopiero w dniu 12.04.2006, a więc dwa dni po podpisaniu przez komisję wyżej wymienionego protokołu! To stanowi dowód, że komisja podpisując protokół w dniu 10.04.2006 jeszcze nie mogła znać opinii ekspertyzy pani Sęk!

W dniu 21.04.2006 została sporządzona umowa dzierżawy składowiska odpadów i wykonania jego rekultywacji przez burmistrza Tłuszcza i podpisana przez obydwie strony – spółkę „DS” i burmistrza. Ta umowa była wadliwa, bowiem nie zawierała zapisu aktualnej wysokości składowiska odpadów, była niezgodna z warunkami do przetargu z dnia 08.02.2006, gdyż spółka cywilna nie posiadała instrukcji na obsługę składowiska odpadów od wojewody i kosztorysu na wykonanie rekultywacji, którą w całości miał pokryć dzierżawca. Już wkrótce po podpisaniu nowej umowy dzierżawy z „DS”, poprzedni dzierżawca – spółka jawna „Jurant”, wystąpiła pismem do wojewody o uchylenie swojej imiennej instrukcji na obsługę składowiska odpadów, co wojewoda uczynił. „Jurant” miał do tego prawo, bo to była ich imienna instrukcja. W tym miejscu należy podkreślić w sposób zdecydowany, że zarządca, gospodarz i właściciel składowiska – burmistrz Jan Krzysztof Białek od czasu sporządzenia analizy przez MIASTOPROJEKT w Radomiu, to jest 14.11.2006, do przekazania składowiska spółki cywilnej „DS” nie kontrolował na bieżąco wszelkich dostaw odpadów z terenu i spoza gminy wwożonych na to składowisko, jak również nie kontrolował i nie egzekwował prowadzenia ewidencji ilości ważenia tych dostaw przez poprzedniego dzierżawcę spółkę „Jurant”. Zresztą burmistrz nigdy nie kontrolował ilości wwożonych odpadów na składowisko, ponieważ nie było tam wagi wozowej!

Mimo tych wszystkich rażących zaniedbań, w dniu 12.05.2006 komisja gminna powołana przez burmistrza, dokonała przekazania protokolarnego składowiska odpadów spółce cywilnej „DS” – bez dokonania pomiarów wysokościowych tego składowiska przez uprawnionego geodetę. Po prostu przekazano składowisko w ciemno…! Ponadto komisja gminna w imieniu zarządcy -  burmistrza Tłuszcza zmusiła „DS” do obsługi wysypiska z dniem 13.05.2006 w sposób „nielegalny”. Firma ta nie posiadała przecież imiennej instrukcji na od wojewody. Ta wymuszona i „nielegalna” obsługa składowiska odpadów przez DS. trwała około dwóch miesięcy. W dniu 17.05.2006 złożyłem pismo do Prokuratury Rejonowej w Wołominie, w którym wnioskowałem zamknięcie składowiska, gdyż jego obsługa odbywała się nielegalnie. Domagałem się również pociągnięcia do odpowiedzialności w tej kwestii burmistrza Tłuszcza. Do dzisiaj bowiem nie poniósł on żadnych konsekwencji powyższych zaniedbań.

Zgłosił pan sprawę do prokuratury. Co dalej?

- Cały czas pisałem także do służb zajmujących się ochroną środowiska. Pisałem skargi do wojewody, Ministra Środowiska, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska… Działania wojewody całkowicie potwierdziły zasadność mojej skargi. W wyniku przeprowadzonej kontroli przez wojewodę w miesiącu lutym 2007 roku, dzierżawca – „DS” zmuszony był, co podkreślam z całą mocą, do złożenia wniosku o natychmiastowe zamknięcie składowiska! Taka bowiem obowiązuje procedura z powodu osiągnięcia normy maksymalnej – wysokości 11 metrów, czyli 113 metrów nad poziom morza, a nawet ta wysokość w niektórych miejscach była przekroczona. Mając powyższe na uwadze wojewoda był po prostu zmuszony do podjęcia decyzji natychmiastowej o zamknięciu składowiska odpadów w Wólce Kozłowskiej. Wojewoda podjął decyzję o jego zamknięciu w dniu 08.03.2007.

Myślę, że mieszkańcy pamiętają ten czas bardzo dobrze… Ogólnodostępne kontenery na odpady szybko zostały zawalone śmieciami, a gmina huczała od plotek i pogłosek…

- Dokładnie. Burmistrz był zszokowany decyzją wojewody jako zarządca i gospodarz składowiska. Spadło to na niego jak grom z jasnego nieba. Po prostu nie wiedział, co zrobić. Niewywożone śmieci wylewały się z kontenerów, psy i koty je rozciągały, harmider w całej gminie! Raptem burmistrz wydał zlecenie na kwotę ponad 25 000 brutto dla drugiej firmy pana Dąbrowskiego o nazwie „Usługi Transportowe” na wywóz odpadów niesortowanych pochodzących z gminy Tłuszcz na składowisko w Mławie. Gazeta o tym nic nie pisze… Jan Krzysztof Białek ukrywa to, że musiał wywozić śmieci…

Wkrótce przygotowano przetarg na to samo zadanie – swoją drogą to nie wolno dzielić zadania, zostało więc złamane prawo, bo powinien być przetarg – a nie zlecenie i przetarg. Ale burmistrz był zaskoczony. A zlecenie to wiadomo… dzisiaj pani wydaje, dzisiaj ktoś robotę robi, a przetarg to trwa dłużej… Ale przecież przepisy ustawy też obowiązują, jakby burmistrz był dobrym gospodarzem to by przewidział problemy i wcześniej wszystko porobił. Po przetargu zawarł umowę z wyłonioną w nim firmą czyli „Usługi Transportowe” pana Z. Dąbrowskiego. Ogółem koszty zlecenia i przetargu wyniosły 161 125,97 zł.
160 tysięcy złotych za dwa miesiące wywożenia śmieci…

Zarzuca pan wiele negatywnych rzeczy burmistrzowi Białkowi, jednak on w wywiadzie „Nie czuję się winny” (ST 1/2010) mówi jasno, że gmina nie była „ani chwili” zarządcą składowiska…

- Proszę pani – jeśli on jest burmistrzem od jesieni 2002 roku, to od tamtej pory po dziś dzień jest zarządcą, bo nikomu przecież nie sprzedał tego składowiska. Takie niepoważne rzeczy w wywiadzie podaje – że nawet sekundy nie był zarządcą, bo jeden dzierżawca przekazał składowisko drugiemu. To po co w ogóle była tam gminna komisja z wiceburmistrzem Zacharskim na czele?

Gmina jako właściciel składowiska musiała chyba być obecna przy wprowadzaniu nowego dzierżawcy. „DS” miał zacząć realizować podpisaną umowę.

- Zapisy umowy były fatalne. Do tego rażące zaniedbywanie przez „DS” wykonywania umowy dzierżawy – brak prowadzenie rejestru dostaw, ewidencji, ważenia…! Po drugie: spółka nie płaciła czynszu dzierżawnego na bieżąco, zaliczek na konto rekultywacji no i nie posiadała instrukcji obsługi. Burmistrz tolerował ten stan, a był paragraf w tej umowie dzierżawy, który mówił, że jak nie będzie płatności, to umowę można zerwać! Na co więc burmistrz czekał, jako „dobry gospodarz”? Żaden gospodarz!
Ale idźmy dalej. Z tej samej umowy dzierżawy i z tego samego ogłoszenia o przetargu wynika, że to dzierżawca – „DS” ma ponieść w 100% ustalone w przetargu ogólne koszty rekultywacji składowiska. A co mamy obecnie? Okazuje się, to nie spółka „DS” poniesie koszty, lecz gmina Tłuszcz! To są pieniądze w wysokości ponad 2 mln złotych, kosztem nas, podatników!

Mocne oskarżenia.

- Tak, bo ugoda z „DS” na ponda 500 tysięcy złotych będzie zrealizowana kosztem mieszkańców – podatników. Jednak sam burmistrz Białek nie poniósł żadnych konsekwencji służbowych i dalej piastuje urząd burmistrza Tłuszcza, tak jakby nic się nie stało. W dodatku w wywiadzie w waszej gazecie szydzi z wyroku z dnia 9.12.09, okłamuje społeczeństwo, mówiąc, że nie czuje się winny. A wyrok jest wyrokiem, burmistrz stchórzył bo zrzekł się apelacji, zrzekł się uzasadnienia wyroku, czyli tym samym potwierdził jego słuszność i sprawiedliwość! To jest dowód niepodważalnej jego winy! Jeśli uważa się za niewinnego, tak jak pisze w Stacji Tłuszcz, to powinien się odwołać do organów wyższych, miał takie prawo. Dlaczego stchórzył i nie odwołał się? Bał się kolejnego procesu sądowego ze spółką „DS”. Zapewne również przegranego…

Zarzuca pan nieudolność i niekompetencję obecnemu burmistrzowi, ale czy pan sam nie był w zarządzie gminy, który na zaskakująco korzystnych warunkach wydzierżawił firmie „Jurant” wysypisko w 2001 roku?

- Proszę pani, w sprawie ze spółką „DS” wyrok jest niepodważalny i prawomocny. Ten wyrok potwierdza moje zarzuty względem burmistrza. Natomiast wcześniejszy okres zarządzania wysypiskiem, to długa historia. Żeby mieć pełen obraz, trzeba się cofnąć do momentu, jak ono powstawało, czyli jeszcze do okresu komunizmu, kiedy to wysypisko w Wólce zostało wybudowane. Gmina nigdy nie miała środków na jego obsługę. Tak, trzeba powiedzieć to jasno! Nie było pieniędzy. Nawet na piach. Śmieci nigdy nie były segregowane, tylko wwożone na kopułę. Ciągle wybuchały różne pożary… Zdawaliśmy sobie sprawę, jako zarząd, że tak nie może dalej być. Gospodarka Komunalna nie była bowiem w stanie tego wszystkiego ogarnąć…

Eksploatacja składowiska odpadów przez burmistrzów gminy Tłuszcz w latach 1990 – 1998 była źle zarządzana – przez Kazimierza Blusiewicza, Tadeusza Pietrzyka i jego zastępcy Jana Krzysztofa Białka – bo wówczas gmina nie posiadała specjalistycznego sprzętu do jego obsługi, w ogóle nie sortowano przywożonych odpadów, a technologia i eksploatacja opracowana przez ówczesnego dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, Krzysztofa Uniowskiego, nie odpowiadała obowiązującym przepisom. Ponadto postanowienie z dnia 31 stycznia 2000 r. Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB) wstrzymało prowadzenie robót na składowisku, gdyż były one niezgodne z projektem budowlanym. W oparciu o wyniki kontroli Inspektora Ochrony Środowiska stwierdzono wiele odstępstw i uchybień m.in. rozpoczęto użytkowanie składowiska bez inwentaryzacji powykonawczej i zgłoszenia do użytkowania. 31 marca 2000 r. PINB wydał decyzję nakazującą doprowadzenie robót do stanu zgodnego z projektem. ZGKiM tłumaczył się brakiem pieniędzy i wnosił o przedłużenie terminu na realizację tych uwag.

Czyli wychodzi na to, że już w 2000 roku tłuszczańskiemu składowisku groziło zamknięcie?

- Tak. W związku z powyższym burmistrz Sławomir Klocek wraz z Zarządem Gminy postanowili oddać w dzierżawę składowisko firmie „Jurant”, która posiadała specjalistyczny sprzęt i była wyspecjalizowana w tej dziedzinie. Firma zobowiązała się, co wynika z zapisów umowy dzierżawy z dnia 10 maja 2000 r., że te wszystkie niedociągnięcia usunie. Na własny koszt. Spółka „Jurant” otrzymała od wojewody dzięki swoim staraniom instrukcję na obsługę składowiska – zgodnie z obowiązującymi przepisami. Firma „Jurant” doprowadziła składowisko do właściwego porządku i prawidłowej obsługi. Zawarcie umowy dzierżawy przez gminę było w pełni uzasadnione. A nie jak bezustannie od ośmiu lat krytykują to nieodpowiedzialne osoby – burmistrz Jan Krzysztof Białek i jego obrońca obywatel Józef Kujawa. Ta umowa z aneksem „z żelaznego sejfu”, którą przejął burmistrz Jan Krzysztof Białek, którą tak nagłaśniał… czy to skarb, czy to złoto… bez załączników, które stanowiły całość, była bezwartościowym papierem. To właśnie załączniku stanowiły meritum tej umowy! Firma „Jurant” w 2002 roku wykonała specjalistyczny projekt budowlany. W tym projekcie były zasady wykonywania rekultywacji, a zgodnie z umową dzierżawcy musieli wykonywać na bieżąco rekultywację. I to było prowadzone! A wcześniej, za poprzednich burmistrzów, nic takiego nie było robione! Co więcej, uzyskali zgodę na zwiększenie maksymalnej wysokości składowiska z 4 do 11 metrów.
Firma „Jurant” wysypisko w Wólce doprowadziła do cacka – źródełko wody było, powstały boksy i płyty betonowe na placu obok składowiska. Warto pamiętać, że w związku z tym poniosła duże koszty.

Ale przecież firma „Jurant” nie robiła tego społecznie. Zarabiała na przywożeniu śmieci. Poza tym ciągle nie rozumiem, dlaczego Zarząd odstąpił od pobierania czynszu za dzierżawę składowiska? To dość kontrowersyjna decyzja.

- Jeśli chodzi o czynsz, to co z tego, że burmistrz Białek napisał „czynsz” w umowie z 2006 roku  i drwił z poprzedniej ekipy, że wcześniej to nawet czynszu nie było dzierżawnego? Co osiągnął z tego „czynszu”? NIC! A jeszcze naraził gminę na olbrzymie straty i koszty.
Dlaczego za „Juranta” czynszu nie było? Powiem jasno i zwięźle: ówczesna ustawa tego nie nakazywała. W umowie ustalono, że czynszu nie będzie, ale że dzierżawca musi dobrze wykonywać obsługę składowiska, odpadów gospodarczych i innych zgodnie z prawem, zgodnie z normami i przepisami.

Rozumiem to wytłumaczenie, ale mimo wszystko takie rozwiązanie budzi pewne wątpliwości…

- To niech ma pani pretensje do sejmu, bo to tam te ustawy się zmieniają. W sumie, to nie tylko do mnie to pytanie. Powinna pani również zadać je panu Klockowi. I innemu, który już nie żyje… No, jego to raczej nie będzie pani już pytać… (mowa tu o członku Zarządu Gminy, Stanisławie Madejaku, który zmarł śmiercią samobójczą w 2004 roku – przypis red.)

Wracając do pani pytania o przekazanie „Jurantowi” wysypiska w dzierżawę… Żadna ustawa nie nakazywała przetargu. Gdybyśmy naruszyli jakąkolwiek ustawę to przecież prokuratura miałaby jakieś uwagi do tego, bo w 2006 roku tę sprawę badała. A nie było żadnych wniosków ani uwag! To jest ciągłe szkalowanie osób niewinnych! Pomówienia! Żaden organ sprawiedliwości nie wydał postanowienia wyroku czy kary! Nikt nam nie udowodnił winy, a oni zastępują wymiar sprawiedliwości… Prokuraturę, sądy, CBŚ… Oni wyroki wydają zaoczne… I chyba nawet prawomocne, bo przecież to wszystko już ósmy rok tak trwa…

Być może święci nie byliśmy, bo nikt nie jest idealny… Ale nie jest tak tragicznie, bo składowisko doszło do porządku, wszystkie braki i zaniedbania zostały uzupełnione. „Jurant” doprowadził składowisko do porządku, uczynił z niego cacko. Wysypisko było kontrolowane przez ówczesnego burmistrza, ja zresztą też je kontrolowałem – mieszkam w pobliżu i widziałem, że dostawy z Zielonki były w stopniu minimalnym. Ale jak tylko władze się zmieniły, to burmistrz Białek jako zarządca powinien tego pilnować! A on się tylko trzymał tego, że to nasza wina, a majątek gminy w ogóle go nie interesował! Nic nie zrobił, tylko nas krytykował! Naśmiewał się, że to nasza wina! Zostawił składowisko bez opieki! W ten sposób mogło dojść do niestaranności w wykonywaniu obsługi i być może dzierżawiąca firma przyjmowała śmieci, ile chciała i jak chciała…
Tylko gdzie był burmistrz Białek przez te ostatnie osiem lat…?


Jeśli chcesz zobaczyć „słynne dokumenty z żelaznego burmistrzowskiego sejfu” (umowy, aneksy i inne materiały związane z dzierżawą wysypiska w Wólce Kozłowskiej), zapraszamy na stronę www.E-TLUSZCZ.pl (zakładka NASZA GMINA).

Reklama

Komentarze (1 )

  1. szymaniak nie lej wody. jurant jak dawał w łapę i zwoził śmieci z całej polski to był dobry a ten drugi nie dawał to już zły. ty też nie jesteś w porządku, zajebałeś laptopa na dworcu w tłuszczu i udajesz, takiego kryształowego. lepiej kłuć się z sąsiadem o te 5 cm co ci się wgrodził, a może ty jemu

    VN:F [1.9.12_1141]
    Poparcie: 0 (ocen: 0 )

    krzys
    02/06/2018 18:29

Dodaj komentarz