LIST DO REDAKCJI: DEBATUJMY, ALE Z KULTURĄ!

Opublikowano: 17-12-2009 
Kategoria: Numer 29 (grudzień 2009)

Źle znoszę, a zatem niechętnie uczestniczę w różnego typu zebraniach, naradach, posiedzeniach czy sesjach, a już wręcz nie znoszę „multizgromadzeń” w postaci wieców, masówek czy demonstracji. Tym razem jednak, gdy dowiedziałem się o spotkaniu w ramach ogólnopolskiej akcji „Masz głos, masz wybór” 2 grudnia, postanowiłem starannie się przygotować i uczestniczyć w nim w sposób aktywny.
Wszystko wskazywało na to, że będzie to wspaniała okazja do podsumowania osiągnięć Gminy Tłuszcz w mijającym roku oraz wytyczenia i przyjęcia planu dalszego jej rozwoju. Zwyczajowe powitanie dostojnych władz w osobach burmistrza i jego zastępcy oraz wszystkich przybyłych gości, jak i zilustrowanie dokonań gminy w 2009 r. przebiegało spokojnie i praktycznie zostało przyjęte przez uczestników spotkania z należytą aprobatą. Taki początek, można było wnioskować, wróżył konstruktywny i owocny przebieg. Nic jednak bardziej mylnego! Wspaniała atmosfera spotkania prysnęła jak bańka mydlana z chwilą, gdy przewodniczący udzielił głosu burmistrzowi, który po powitaniu zebranych i wygłoszeniu niezbędnego wprowadzenia zaczął wysłuchiwać i odpowiadać na pytania padające z sali i odczytywane przez prowadzącego.
Już pierwsze z nich ustawiły nastrój i sposób przebiegu spotkania. Dało się z wyczuwalną łatwością zauważyć nieprzyjazne ustosunkowanie do burmistrza i całkowity brak respektu dla majestatu jego gminnej funkcji. Takie nastawienie już na początku dyskusji było mocno zaskakujące i musiało budzić ogromne zdumienie i zdziwienie bezstronnych obserwatorów. Demokratycznie wybrany przez mieszkańców gminy Tłuszcz burmistrz robił, co mógł, ażeby uspokoić nastrój panujący wśród zebranych, ale na niewiele się to zdało, bo w miarę upływu czasu frontalny atak na jego osobę przybierał na sile. Dało się zauważyć, ze osoby zadające pytania lub wygłaszające krótkie przemówienia nie wyrażały troski o losy i przyszłość gminy, ale zwietrzyły okazję do wyżycia się na burmistrzu za wszystko, co złe, wynikające często jak nie z winy, to z zaniedbań samych dyskutantów. Niektórzy zadający pytania, czy też przemawiający w swoim zacietrzewieniu zapominali, że ich wypowiedzi nie tylko graniczą z dobrym smakiem i wychowaniem, ale są próbą naruszenia dóbr osobistych burmistrza. Zadawanie pytań – co by burmistrz zrobił, gdyby w jego domu usiłowano założyć agencję towarzyską, wyjaśniając niezorientowanym, że po prostu chodzi tu o burdel – jest nie na miejscu i obraża majestat burmistrza. Należy go podziwiać, że zachował zimną krew w chwilach dla niego krytycznych, aczkolwiek przecież znany jest z tego, że niekiedy potrafi być impulsywny. Świadczy to o dużym zasobie kultury osobistej, chociaż, jak wspomniałem, potrafi być dosadny w swoich wypowiedziach. Uważam, że nikt nie powinien nadużywać czyjejś cierpliwości i liczyć na bezkarność. Wolność słowa zagwarantowana nam przez demokrację umiejscowiona jest w ścisłych granicach, których nie wolno przekraczać bez przykrych konsekwencji. Etykieta kultury osobistej musi obowiązywać wszędzie, bez względu na to, gdzie i w jakiej sytuacji się znajdujemy.
Bardzo żałosny był moment na sali, kiedy to chłopak, który z pewnością niewiele doświadczył w życiu z mikrofonem w ręku, wręcz prosił dorosłych, doświadczonych uczestników spotkania o zachowanie umiaru w swoich wypowiedziach pod adresem burmistrza. Prośba została natychmiast zakrzyczana, co jeszcze bardziej pogłębiło moje zdegustowanie toczącą się dyskusją.     Ciekawe również jest to, że burmistrz nie miał zdecydowanego wsparcia w osobie swojego zastępcy jak też wśród radnych, którzy najzwyczajniej nie udzielali się lub byli nieobecni. Jedynie niezawodna radna Hanna Kurek potraktowała spotkanie z charakterystyczną dla niej pasją, dając należyty odpór co niektórym zagalopowanym uczestnikom spotkania. Więcej takich radnych jak pani Kurek, a będziemy mogli liczyć na powrót dobrych obyczajów na wszelkiego typu spotkaniach.
Trzeba pamiętać, że dobra atmosfera na zebraniu, nacechowana kulturą słowa, wzajemnym zrozumieniem, kompromisowością – jest zawsze czynnikiem decydującym o uzyskaniu korzyści ze spotkania. Wierzę i z głęboką nadzieją myślę, że dzięki zdecydowanej postawie samorządowców, a szczególnie takich jak pani Hanna Kurek, dojdzie do tego, że gminne spotkania i sesje zawsze przebiegać będą w przyjaznej atmosferze i poszanowaniu godności osobistej każdego człowieka.
Stanisław Ołdak
Jasienica, 4.XII.2009 R.

Komentarze:

Skomentuj!